Spis treści
Kim Dzong Un znów wybrany na sekretarza generalnego partii rządzącej
W Korei Północnej, gdzie za słuchanie nieodpowiedniej muzyki grozi pluton egzekucyjny lub obóz, nikt nie odważyłby się zagłosować inaczej niż nakazuje wódz. Kim Dzong Un postanowił sprawdzić lojalność swoich podwładnych i poddał pod głosowanie swoją dalszą rolę w państwie. Wynik? Jak donosi państwowa agencja KCNA, delegaci IX Zjazdu Partii Pracy Korei jednomyślnie zdecydowali o reelekcji dyktatora. Propaganda natychmiast ogłosiła to jako dowód na „niewzruszoną wolę” całej armii i narodu, uzasadniając wybór „historycznym wkładem” Kima w rozwój broni jądrowej.
Partyjne głosowanie w cieniu atomowych gróźb
Reżimowe media przekonują, że pod rządami Kima armia stała się „elitarną i potężną siłą”, gotową na każdą wojnę. W trakcie zjazdu nie zabrakło wzniosłych przemówień i hołdów składanych przywódcy. Szczególną uwagę zwróciła laudacja sekretarza partii, Ri Il Hwana. Polityk nie szczędził pochwał, sugerując, że tylko obecny lider jest w stanie przeprowadzić kraj przez trudne czasy.
„Tylko towarzysz Kim Dzong Un może kierować trendem gigantycznej transformacji naszej sprawy” – stwierdził Ri Il Hwan, cytowany przez media.
Według sekretarza partii, Kim zdołał zrealizować marzenia o potędze mimo „zamętu wstrząsającego planetą”. To retoryka, która ma utwierdzić obywateli w przekonaniu, że zagrożenie z zewnątrz jest realne, a jedynie obecna władza gwarantuje przetrwanie.
Niepokojące zmiany w przepisach
Czwarty dzień obrad przyniósł jednak coś więcej niż tylko oklaski. Dokonano rewizji regulaminu partyjnego, co wzbudziło ogromne zainteresowanie analityków w Seulu. Choć szczegóły zmian owiane są tajemnicą, eksperci podejrzewają najgorsze. Wszystko wskazuje na to, że nowe zapisy mogą formalizować doktrynę „dwóch wrogich państw”. Oznaczałoby to definitywne porzucenie idei pokojowego zjednoczenia z Koreą Południową i oficjalne wpisanie polityki konfrontacji do najważniejszych dokumentów partii. IX Zjazd, pierwszy od 2021 roku, miał wytyczyć cele na kolejne lata, ale w praktyce stał się manifestacją bezwzględnej władzy Kim Dzong Una.