- Wstrząsające nagranie z furgonetki ujawnia ostatnie chwile 7-letniej Atheny Strand, porwanej przez dostawcę paczek.
- Dziewczynka błagała o powrót do mamy, zanim została zamordowana, a jej ciało wrzucono do rzeki.
- Obrona mordercy, Tannera Hornera, powołuje się na "nieprawidłowości" w skanach mózgu. Czy uda im się uniknąć kary śmierci?
30 listopada 2022 roku 31-letni Tanner Horner zostawił paczkę w domu 7-letniej Atheny Strand, w okolicy Dallas w Teksasie. Nie odjechał jednak od razu, tylko porwał małą dziewczynkę i zapakował ją do furgonetki. Podczas trwającego właśnie w Teksasie procesu, ława przysięgłych usłyszała w środę, 22 kwietnia, wstrząsające nagranie z wnętrza samochodu. 7-latka zapytała oprawcę "Co robisz? Czy jesteś porywaczem? Dokąd jedziemy?". On powiedział jej "To nie ma znaczenia". Kazał jej usiąść i być cicho, zagroził, że inaczej zrobi jej krzywdę.
7-letna Athena błagała o pomoc. "Chcę do mamy"
Później powiedział jej, że "jest naprawdę ładna" i kazał jej zdjąć koszulkę. Dziecko odmówiło i poprosiło, by odwiózł je do mamy. Potem słychać już tylko odgłosy uderzeń, krztuszenia, krzyk i płacz. Mężczyzna zabił dziewczynkę, a jej ciało wrzucił do pobliskiej rzeki. Do wszystkiego się przyznał. Grozi mu dożywocie bez możliwości warunkowego ubiegania się o zwolnienie lub nawet kara śmierci.
Skany mózgu mordercy "wykazały nieprawidłowości"
Pierwszy miesiąc procesu, jaki właśnie toczy się w USA, zakończył się zeznaniami neurobiologa, powołanego przez obronę Hornera. Jeffrey Lewine stwierdził, że "skany mózgu wykazały kilka nieprawidłowości, które mogą mieć wpływ na Hornera, w tym na jego zdolność do okazywania empatii" - podaje NBC. Jak dodaje stacja, obrona próbuje wykazać, że Horner nie stanowiłby stałego zagrożenia dla społeczeństwa, gdyby trafił do kontrolowanego środowiska, takiego jak więzienie stanowe, i że jego życie powinno zostać oszczędzone.
W ubiegłym tygodniu w procesie zeznawała między innymi matka mordercy. Powiedziała, że "zawsze był inny" i że nikt go nie lubił. "Chodzi o to, że chciał się dogadywać z ludźmi, ale oni po prostu nie byli zainteresowani rozmowami z nim. Trudno było na to patrzeć. W ogóle go nie lubili". W tym tygodniu ława przysięgłych usłyszy zeznania babci oskarżonego oraz jego brata.