Nawet kilkanaście tysięcy polskich podróżnych mogło utknąć na Bliskim Wschodzie, z niepokojem oczekując na rozwój sytuacji. Napięta atmosfera w regionie sprawia, że powrót do kraju jest niezwykle utrudniony. Sytuację pogarsza fakt, że polski LOT i Wizz Air zawiesiły swoje połączenia do Arabii Saudyjskiej. To wszystko sprawia, że lista opcji na opuszczenie regionu dramatycznie się skurczyła. Cała nadzieja pozostaje w lotach ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich.
Pierwsze samoloty opuściły Dubaj. Gigantyczne zainteresowanie
Jest jednak nadzieja dla podróżnych. We wtorek, 3 marca około godziny 6:00 rano czasu lokalnego z międzynarodowego lotniska w Dubaju wystartował Airbus A380 linii Emirates lecący do Londynu. Chwilę po nim w powietrze wzbiła się maszyna do Frankfurtu, a wcześniej odleciał samolot do Manchesteru. Zainteresowanie było tak ogromne, że na portalu Flightradar24 śledziły je dziesiątki tysięcy osób jednocześnie. Serwis już w poniedziałek informował o pierwszym, historycznym rejsie.
- Lot Emirates EK500 właśnie wystartował z Międzynarodowego Portu Lotniczego w Dubaju, śledzony przez ponad 138 000 osób na Flightradar24. To pierwsze loty Emirates z Dubaju od 28 lutego o godzinie 12:19 czasu lokalnego
- mogliśmy przeczytać na flightradar.com
Sytuacja wciąż jest niestabilna. Loty zawracane w nocy
Niestety, wznowienie kilku połączeń nie oznacza końca problemów. Sytuacja w regionie pozostaje daleka od stabilnej, a podróże lotnicze wciąż są zakłócone. W nocy, w związku z doniesieniami o eksplozjach w Rijadzie po ataku dronów, rejsy do stolicy Arabii Saudyjskiej zostały wstrzymane lub zawrócone. Samoloty zmuszone były też do krążenia poza przestrzenią powietrzną ZEA. Potwierdzają to lokalne media.
- ZEA pozostaje w stanie gotowości w związku z wznowieniem wybranych lotów. Podróże lotnicze w regionie pozostają zakłócone, chociaż kilka linii lotniczych ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich wznowiło ograniczone loty, a władze nadal monitorują zmieniającą się sytuację bezpieczeństwa
- podaje emiracki serwis gulfnews.com.
Polecany artykuł:
Indie organizują loty ratunkowe. Co z Polakami?
Podczas gdy tysiące osób wciąż czekają na informacje, niektóre kraje podjęły już konkretne działania. Indyjscy przewoźnicy, tacy jak IndiGo i SpiceJet, organizują specjalne loty pomocowe z Bliskiego Wschodu, by sprowadzić swoich obywateli do domu.
- IndiGo planuje 10 lotów z Dżuddy do Indii we wtorek, a SpiceJet zorganizuje cztery specjalne loty z Fudżajry do Delhi, Bombaju i Koczinu, w tym dwa do Bombaju. Loty te mają na celu zapewnienie pasażerom szybkiego powrotu do domu
- informuje emiracki portal.
Co więcej, już od 4 marca SpiceJet planuje przywrócić regularne połączenia, co ma pomóc w normalizacji ruchu. Choć tylko w poniedziałek odwołano około 357 lotów, wieczorem operacje zaczęły być stopniowo wznawiane. Rząd koordynuje działania z liniami lotniczymi i lotniskami, aby zapewnić pasażerom bezpieczny powrót. Wiadomo również, że pierwszy samolot z Polakami z Dubaju wylądował po godz. 6 rano w Warszawie.