- Tragiczna śmierć 19-letniej studentki w Londynie rzuca cień na stosowanie popularnych leków na odchudzanie.
- Młoda kobieta, która nie cierpiała na otyłość, przyjęła tirzepatyd, a sekcja zwłok wykazała śmiertelne powiązanie z wrodzoną wadą serca.
- Odkryj, jak interakcja leku z ukrytą chorobą mogła doprowadzić do zgonu i jakie ostrzeżenie płynie z tego dramatu.
Młoda studentka znaleziona martwa
Do tej wielkiej tragedii doszło we wrześniu ubiegłego roku. 19-letnia Josephine, pochodząca z Kalifornii, a studiująca na drugim roku prawa w Londynie, została znaleziona martwa w swoim pokoju w akademiku. "Lekarz z Kalifornii przepisał jej tirzepatyd, a pustą fiolkę po tym popularnym leku na odchudzanie znaleźli pracownicy uniwersytetu" - przypomina "New York Post". Młoda kobieta nie walczyła jednak z otyłością, miała jedynie nadwagę.
Zabił ją lek na otyłość?
W dniu, w którym przyjęła zastrzyk, zadzwoniła do swojej rodziny. Rodzicom i siostrze skarżyła się, że odczuwa nudności i męczą ją wymioty. Jej siostra postanowiła wezwać do niej prywatnego lekarza, by podał jej kroplówkę, Josephine jednak przestała odbierać telefony od rodziny. Wtedy bliscy powiadomili władze uczelni i kampusu. "Pracownicy ochrony i pielęgniarka znaleźli ją leżącą na podłodze w łazience" - czytamy. Niedługo później ratownik medyczny stwierdził zgon dziewczyny.
"Sekcja zwłok przeprowadzona przez patologa Alana Batesa wykazała, że Josephine miała wrodzoną wadę serca, która może powodować arytmię. Wymioty wywołane tirzepatydem mogą powodować hipoglikemię, a w konsekwencji zaburzenia równowagi elektrolitowej, co może skutkować niebezpieczną arytmią. Śledztwo wykazało, że stres spowodowany tym zachwianiem równowagi mógł pogorszyć stan jej serca" - cytuje "NYP".