Francja żegna 11-letnią Lyhannę zamordowaną przez zboczeńca. Jej śmierć wstrząsnęła całym krajem
Dziś, w piątek 12 czerwca mieszkańcy niewielkiej miejscowości Fleurance na południu Francji pożegnali 11-letnią Lyhannę. Tragedia dziewczynki od kilku tygodni porusza cały kraj. Jej zaginięcie, późniejsze odnalezienie ciała i informacje o podejrzanym wywołały falę pytań o to, czy tej śmierci można było zapobiec. W uroczystościach pogrzebowych uczestniczyły setki osób. Na cmentarzu pojawili się mieszkańcy miasta, znajomi rodziny, przedstawiciele lokalnych władz i osoby, które chciały oddać hołd dziewczynce. Sam pochówek odbył się jednak w gronie najbliższych. Rodzina poprosiła o uszanowanie prywatności w tym wyjątkowo trudnym czasie. Podczas uroczystości głos zabrał mer Fleurance Gregory Bobbato. – Nie żegnamy symbolu ani walki, lecz Lyhannę, dziecko, które miało 11 i pół roku – powiedział. W geście żałoby flagi na budynku merostwa zostały opuszczone do połowy masztu. To właśnie w Fleurance dziewczynka chodziła do szkoły i spędzała codzienne życie.
Ojciec koleżanki podejrzany o mord. Były sygnały, że powinien zostać odizolowany od społeczeństwa
Lyhanna zaginęła pod koniec maja. Rozpoczęto szeroko zakrojone poszukiwania, w które zaangażowano służby i mieszkańców. Po sześciu dniach odnaleziono ciało dziecka. Śledczy szybko skupili uwagę na 41-letnim mężczyźnie, którego córka była koleżanką dziewczynki. Największe poruszenie we Francji wywołały jednak informacje o przeszłości podejrzanego. Według francuskich mediów wobec mężczyzny już wcześniej pojawiały się liczne skargi i sygnały dotyczące możliwych agresji seksualnych wobec nieletnich. Mimo to nie został wcześniej zatrzymany. To właśnie ten wątek stał się głównym przedmiotem debaty publicznej. Wielu polityków, organizacji społecznych i zwykłych obywateli pyta, dlaczego wcześniejsze ostrzeżenia nie doprowadziły do skutecznej reakcji służb i wymiaru sprawiedliwości. Sprawa jest obecnie szeroko komentowana we francuskich mediach. Do sprawy odniósł się nawetprezydent Francji Emmanuel Macron. Przyznał, że w tej sprawie doszło do poważnych nieprawidłowości. Nie podał szczegółów, ale zaznaczył, że konieczne jest dokładne wyjaśnienie wszystkich okoliczności.