Spis treści
Symbol jedności czy powód do kłótni?
W tym roku kalendarz sprawił niespodziankę – początek ramadanu zbiegł się z chrześcijańskim Aschermittwoch (Środą Popielcową). Mimo to Frankfurt nie zrezygnował ze swoich planów i po raz trzeci rozświetlił centrum miasta półksiężycami, gwiazdami oraz lampionami fanoos. Kulminacyjnym punktem instalacji jest jasny napis „Happy Ramadan”. Jak donosi „Welt”, miasto kontynuuje projekt zapoczątkowany w 2024 roku, kiedy to Frankfurt jako pierwszy w Niemczech zdecydował się na taką iluminację.
Burmistrzyni Nargess Eskandari-Grünberg, pełniąca również funkcję pełnomocniczki ds. różnorodności, broni tej decyzji. W jej ocenie dekoracje to „znak nadziei i solidarności”, szczególnie potrzebny w czasach rosnącego populizmu. Włodarze miasta chcą w ten sposób pokazać, że życie muzułmańskie jest naturalnym elementem lokalnej społeczności.
Na czym polega ramadan?
Dla muzułmanów ramadan to najważniejszy miesiąc w roku. Wierni od świtu do zmierzchu powstrzymują się od jedzenia i picia, poświęcając ten czas na duchową refleksję, modlitwę oraz dobroczynność. To również moment spotkań z bliskimi podczas iftaru – wspólnego posiłku po zachodzie słońca. W tym roku ten szczególny okres rozpoczął się 17 lutego i potrwa do 19 marca.
Wrze w sieci. Padają oskarżenia o faworyzowanie
Chociaż wielu mieszkańców przyjęło świąteczne światła z entuzjazmem, w internecie rozpętała się prawdziwa burza. Jak informuje „Frankfurter Rundschau”, media społecznościowe zalała fala krytycznych wpisów, płynąca głównie ze środowisk prawicowych. Co tak bardzo oburzyło komentujących?
Przedstawiciele AfD nie przebierają w słowach, nazywając iluminacje „niepotrzebnym faworyzowaniem islamu”. Swoje wątpliwości zgłasza również lokalna CDU, która domaga się jasnych odpowiedzi: czy miasto z równym zaangażowaniem wspiera inne wyznania? Warto zaznaczyć, że we Frankfurcie działa aż 12 dużych wspólnot religijnych, co czyni to pytanie niezwykle istotnym w debacie publicznej.
Wydali na to fortunę. Polityczne przepychanki w tle
Kontrowersje budzi nie tylko symbolika, ale i koszty. Całe przedsięwzięcie nie należy do tanich. Zakup oświetlenia pochłonął 75 tysięcy euro, a całkowity budżet projektu zamknął się w kwocie 100 tysięcy euro. Decyzję o wydaniu publicznych pieniędzy przegłosowała rada miasta przy poparciu Zielonych, SPD, FDP i Volt.
Polityczne napięcie wokół dekoracji trwa od dawna. Już dwa lata temu burmistrzyni Eskandari-Grünberg nazwała iluminacje „symbolem walki z antysemityzmem”, co wywołało wściekłość w szeregach CDU i AfD. Spór o to, co tak naprawdę oznaczają te światła, nie cichnie do dziś.
Europa zmienia oblicze? Frankfurt nie jest jedyny
Czy Frankfurt wyznacza nowe trendy? Okazuje się, że niemieckie miasto nie jest osamotnione w swoich działaniach. Wcześniej na podobny krok zdecydował się Londyn, rozświetlając słynne Piccadilly Circus w 2023 roku. Jak zauważały międzynarodowe media, w tym „Scoop Empire”, Frankfurt w 2024 roku dołączył do tej tradycji jako pierwsze miasto w Niemczech.
Prowokacja czy piękny gest? Burmistrzyni zabiera głos
Dla jednych to dowód na otwartość Europy, dla innych – niepokojąca ingerencja religii w przestrzeń publiczną. Dyskusja o tożsamości i granicach wielokulturowości rozgrzewa Niemcy do czerwoności. Głos w sprawie ponownie zabrała burmistrzyni Nargess Eskandari-Grünberg, ucinając spekulacje jednym zdaniem:
„Te światła są znakiem nadziei i wspólnoty w naszym różnorodnym społeczeństwie”.
