Spis treści
Nocny rajd traktorem na A19
We wtorkowy wieczór, tuż przed 23:00, niemiecki policyjny dyżurny odebrał zgłoszenie, które brzmiało jak żart. Kierowca jadący autostradą A19 zauważył traktor poruszający się slalomem w okolicach węzła Glasewitz, w kierunku Rostocku. Maszyna miała jechać około 40 km/h – czyli tempem, które na autostradzie jest skrajnie niebezpieczne.
Na miejsce natychmiast wysłano patrol. Policjanci szybko namierzyli pojazd – ciągnik jechał… po pasie awaryjnym, poruszając się "zygzakiem". Mundurowi zatrzymali maszynę i natychmiast przystąpili do kontroli.
2,36 promila i zero uprawnień
Okazało się, że za kierownicą siedzi 53‑letni Polak, który ledwo trzymał się na nogach. Badanie alkomatem nie pozostawiło wątpliwości – 2,36 promila alkoholu. To poziom, przy którym większość osób ma poważne problemy z koordynacją, a prowadzenie jakiegokolwiek pojazdu jest skrajnie niebezpieczne.
Co więcej, mężczyzna nie miał uprawnień do kierowania takim pojazdem. Policja od razu uniemożliwiła pijanemu traktorzyście dalszą jazdę.
Polecany artykuł:
„Musieliśmy spojrzeć dwa razy” – mówi policjant
André Falke z policji w Rostocku przyznał, że sytuacja była wyjątkowa nawet jak na autostradowe patrole:
– Czasem widzi się rzeczy, na które trzeba spojrzeć drugi raz, żeby je ogarnąć. Traktor jadący slalomem po autostradzie to coś, czego naprawdę nie spodziewamy się na służbie – mówi funkcjonariusz.
Falke dodaje, że zgłoszenie brzmiało absurdalnie, ale patrol bardzo szybko potwierdził, że to nie żart.
Co grozi polskiemu traktorzyście?
Polaka przewieziono do szpitala w Güstrow, gdzie pobrano mu krew do badań. Oczywiście zakazano mu dalszej jazdy, a traktor musiała odholować osoba z odpowiednimi uprawnieniami.
53‑latek odpowie teraz za jazdę po alkoholu oraz prowadzenie pojazdu bez wymaganej kategorii prawa jazdy. Niemiecka policja nie ukrywa, że tylko dzięki szybkiej reakcji świadków i patrolu nie doszło do tragedii.
