Kundelki tylko z pozoru wyglądają niegroźne. Za słodkimi pyszczkami czworonogów kryją się warczące bestie, które nie cofną się przed niczym, by bronić swojego właściciela. Gdy ich kompletnie pijany pan nie domaga i rozkłada się w miejscu publicznym w drodze do domu, ochroniarze na czterech łapach zamieniają się niemal w dzikie zwierza.
Patrz też: Jakiego pieska chcesz w Pałacu Prezydenckim? Lulę czy Drakę (GŁOSUJ)
Pieski musiały chyba sporo ćwiczyć, by dojść do takiej perfekcji w ochroniarskim fachu. Kiedy ostatnim razem pijaczek zaniemógł, przechodnie na własnej skórze doświadczyli, do czego są zdolni towarzysze mężczyzny. Pupile mężczyzny otoczyły go i wyszczerzały zęby na każdego, kto próbował mu pomóc. Postraszyły ujadającym szczekaniem nawet policjantów i sanitariuszy.
Widać kundelki przeczuwały, że ich panu nie grozi żadne niebezpieczeństwo. Po 3-godzinnej drzemce Chińczyk obudził się, wsiadł na rower i pod eskortą ochroniarzy odjechał.