Bloomberg: syn Alege Chameneiego zgromadził kolekcję luksusowych nieruchomości na Zachodzie
Ludzie biedują i giną na ulicach, a rządzący nimi ajatollahowie żyją po królewsku! Jak wynika ze śledztwa dziennikarskiego agencji Bloomberga, rodzina najwyższego duchowego przywódcy Iranu po kryjomu bynajmniej nie stroni od uroków znienawidzonego ponoć zachodniego stylu życia. Podczas gdy zwykli Irańczycy ledwo wiążą koniec z końcem, a w razie protestów muszą liczyć się z zastrzeleniem na ulicy, syn Alego Chameneiego kupuje kolejne posiadłości w Niemczech czy Hiszpanii. Modżtaba Chamenei ma nieruchomości w Londynie za ok. 140 mln dolarów, willę w Dubaju, ekskluzywne hotele we Frankfurcie i na Majorce, ośrodek narciarski i pole golfowe. Jak to możliwe? Przecież na Iran nałożone są sankcje? Jak się okazuje, według Bloomberga ajatollahom udaje się je obchodzić, kierując pieniądze ze sprzedaży irańskiej ropy naftowej przez banki brytyjskie, szwajcarskie, należące do Liechtensteinu i Zjednoczonych Emiratów Arabskich i kupując te wszystkie dobra za pośrednictwem tak zwanych słupów.
ZOBACZ TEŻ: Wojna na Bliskim Wschodzie za parę dni? Ostrzeżenie z Izraela
Ogromna liczba ofiar protestów antyrządowych w Iranie
Iran International, powołując się na źródła w Najwyższej Radzie Bezpieczeństwa Narodowego podaje, że podczas zaledwie dwóch dni tłumienia antyrządowych manifestacji zginęło ponad 36 tysięcy osób. Do najbardziej krwawych wydarzeń miało dojść 8 i 9 stycznia, gdy najwięcej Irańczyków wyszło na ulice w proteście przeciwko rządom ajatollahów oraz pogłębiającemu się kryzysowi gospodarczemu. Według Iran International siły bezpieczeństwa użyły ostrej amunicji przeciwko cywilom w setkach miast i miasteczek na terenie całego kraju. Źródła z irańskiej Najwyższej Rady Bezpieczeństwa Narodowego, na które powołuje się Iran International, twierdzą, że wewnętrzne dokumenty samego Korpusu Strażników Rewolucji potwierdzają śmierć ponad 36 tysięcy osób. Dane te miały zostać zweryfikowane na podstawie zapisów rządowych, dokumentacji medycznej, raportów terenowych oraz rozmów ze świadkami. Zgony odnotowano w ponad 400 miejscowościach.
"Mamy ogromną flotę zmierzającą w tamtym kierunku. Może nie będziemy musieli jej użyć, zobaczymy"
Tymczasem Stany Zjednoczone nadal nie zdecydowały się na uderzenie na Iran, choć wzajemne groźby są coraz ostrzejsze, a Ali Chamenei podobno schował się już w specjalnym bunkrze w Teheranie. Ostatnio prezydent USA stwierdził, iż amerykańska armada płynie w stronę Iranu, ale tylko na wszelki wypadek. "Mamy wiele statków, które zmierzają w tamtą stronę na wszelki wypadek. Mamy dużą flotyllę płynącą tam i zobaczymy, co się wydarzy. Mamy armadę. Mamy ogromną flotę zmierzającą w tamtym kierunku. Może nie będziemy musieli jej użyć, zobaczymy. Wolałbym, żeby nic się nie wydarzyło, ale obserwujemy ich bardzo uważnie – powiedział Trump na pokładzie samolotu w drodze powrotnej ze Światowego Forum Ekonomicznego w Davos. Decyzję o uderzeniu wstrzymał w zeszłym tygodniu, gdy władze Iranu wstrzymały egzekucję 837 aresztowanych podczas protestów ludzi.