Sąd podjął decyzję ws. Lindsay Clancy. Miała zabić troje dzieci

Po pięciu tygodniach przesłuchań i ponad tygodniu narad proces amerykanki Lindsay Clancy zakończył się bez werdyktu. Ława przysięgłych nie była w stanie jednomyślnie rozstrzygnąć, czy kobieta oskarżona o zabicie swoich trzech dzieci, ma ponieść karę. 11 ławników chciało jej uniewinnienia z powodu niepoczytalności. Jeden był przeciw do końca.

Matka zabiła troje dzieci? Chcieli jej uniewinnienia

Sprawa Lindsay Clancy od początku wywoływała w Stanach Zjednoczonych ogromne emocje. Kobieta została oskarżona o trzy zabójstwa pierwszego stopnia w związku ze śmiercią dzieci w rodzinnym domu w Duxbury w stanie Massachusetts w styczniu 2023 r.

Ofiary miały pięć lat, trzy lata i osiem miesięcy. Clancy nie przyznała się do winy, a podczas procesu jej adwokaci przekonywali, że w chwili zdarzenia znajdowała się w stanie ciężkiego kryzysu psychicznego.

Przeczytaj także: 30-letnia nauczycielka oskarżona o seks z uczniem. "Chciałam, żeby mnie lubili"

Ławnicy nie osiągnęli jednomyślności

Proces rozpoczął się pod koniec lipca br. i trwał pięć tygodni. Po przedstawieniu dowodów przez prokuratora i obronę ławnicy rozpoczęli narady. Trwały one ponad tydzień, ale nie doprowadziły do wymaganego, jednomyślnego rozstrzygnięcia. 11 osób miało uznać, że Clancy była niepoczytalna i powinna zostać uniewinniona. Tylko jedna osoba sprzeciwiała się temu.

4 września sędzia William Sullivan stwierdził, że dalsze narady nie rokują osiągnięcia porozumienia, i zakończył proces bez werdyktu.

Nie oznacza to ani uniewinnienia Lindsay Clancy, ani uznania jej za winną. Określenie „mistrial” użyte przez sędziego, oznacza, że procedura zakończyła się bez prawomocnego rozstrzygnięcia. Prokuratura może wystąpić o przeprowadzenie kolejnego procesu przed nowym składem ławy przysięgłych, podjąć rozmowy dotyczące porozumienia procesowego albo zdecydować o zakończeniu sprawy.

Przeczytaj także: 3-miesięczna dziewczynka zmarła na biwaku. Cztery osoby oskarżone o zabójstwo!

Spór dotyczył stanu psychicznego oskarżonej

Lindsay Clancy nie kwestionowała, że uczestniczyła w zdarzeniu, które doprowadziło do śmierci jej dzieci. Najważniejszym zagadnieniem podczas procesu była jednak jej odpowiedzialność prawna i stan psychiczny w chwili tragedii.

Obrona utrzymywała, że kobieta doświadczała epizodu psychotycznego związanego z psychozą poporodową. Adwokaci argumentowali, że stan zdrowia psychicznego uniemożliwiał jej prawidłową ocenę rzeczywistości i znaczenia podejmowanych działań. Powołany przez obronę psychiatra sądowy zeznał, że Clancy miała znajdować się wówczas w stanie psychozy.

Prokuratura przedstawiała odmienną wersję wydarzeń. Oskarżyciele przekonywali, że działanie było wcześniej zaplanowane, a zgromadzone dowody wskazywały, iż Clancy zdawała sobie sprawę z tego, co robi.

Adwokat skrytykował zachowanie ławnika

Po zakończeniu procesu Kevin Reddington, obrońca Lindsay Clancy, opowiedział w programie „Good Morning America” o przebiegu narad ławy przysięgłych. Reddington przyznał, że bezpośrednio po zakończeniu procesu był zdenerwowany postawą osoby, która nie zgodziła się z pozostałymi członkami ławy.

Pod koniec wywiadu prawnik zaapelował do prezydenta Donalda Trumpa, aby ten rozważył ułaskawienie Lindsay Clancy. Od razu pojawił się problem natury formalnej, ponieważ prezydent może stosować prawo łaski jedynie wobec przestępstw federalnych, z kolei Clancy odpowiada na podstawie prawa stanu Massachusetts. 

Z kolei prokuratura stanowa nie ogłosiła jeszcze ostatecznie, czy będzie domagać się powtórzenia procesu. Obrona liczy natomiast na rozmowy z prokuratorem okręgowym hrabstwa Plymouth i znalezienie rozwiązania, które pozwoliłoby uniknąć następnego wielotygodniowego postępowania.

PROF. MARKOWSKI: KACZYŃSKI MA HAKI NA POLITYKÓW. CAŁĄ SZAFĘ DOKUMENTÓW! | Najsztub Pyta

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki