Stany Zjednoczone od początku kadencji Joe Bidena usiłują skontaktować się z reżimem w Pjongjangu, by zacząć negocjacje w sprawie prac Korei Północnej nad bronią atomową, jednak nie udało się uzyskać żadnej odpowiedzi. Taką informację podała wczoraj Agencja Reutera. Ujawnienie tego faktu spowodowało błyskawiczną reakcję Pjongjangu. Jednak zamiast Kim Dzong Una (37 l.) wypowiedziała się jego siostra Kim Jo Jong (33 l.). Uważana jest za jego następczynię, odkąd dyktator poważnie zachorował i przez kilka miesięcy nie pokazywał się publicznie. Teraz dawna minister propagandy złapała wiatr w żagle i nie przebierając w słowach, zaczęła ostrzegać USA i wygrażać administracji Joe Bidena. "Jeśli ta administracja chce spać w spokoju przez najbliższe cztery lata, musi powstrzymać się od robienia smrodu już od pierwszego kroku" - głosi oświadczenie Kim Jo Jong podane przez Cetralną Agencję Informacyjną Korei Północnej.
NIE PRZEGAP: Kim Dzong Un szykuje się do WOJNY?! Nie będzie negocjacji z USA
Nowa dyktatorka odniosła się też do zaplanowanych na przyszły tydzień rozmów USA z Koreą Południową i Japonią, którym mają towarzyszyć okrojone z powodu pandemii manewry wojskowe. "Wydaje mi się, że są oni zdolni do zmierzenia się z konsekwencjami, jakie niosą za sobą takie manewry mimo naszych sprzeciwów. Mówią, że te manewry nie będą odbywały się w tradycyjny sposób i będą drastycznie okrojone. Być może oczekują od nas 'elastyczności' czy 'zrozumienia', ale tak naprawdę to śmieszne, zuchwałe i głupie! Wygląda na to, że oni wszyscy urodzili się głupi i stali się głusi i niemi, zawsze są niezdolni do podjęcia jakiejś decyzji. Tak czy inaczej nie mogliśmy na to nie zareagować. Przy tej okazji chcemy ostrzeć administrację USA, która usilnie próbuje rozsiać zapach prochu na naszej ziemi" - brzmią słowa rozwścieczonej Kim Jo Jong.