„Spongebob kanciastoporty” i „Macarena” w przekazach Białego Domu o wojnie!

2026-03-07 8:07

Od początku ataków USA i Izraela na Iran Biały Dom wykorzystuje w swoim przekazie na temat wojny odniesienia do gier komputerowych, memów i popkultury. Podejście administracji w Waszyngtonie i bombastyczny język używany przez jej urzędników budzą kontrowersje, ale i podziw internautów. Dlaczego Biały Dom łączy śmierć ludzi z „Macareną” i „Breaking Bad”?

„Spongebob kanciastoporty” i „Macarena” w przekazach Białego Domu o wojnie!

i

Autor: @WhiteHouse/Pixabay/ X (Twitter)
  • Biały Dom wykorzystuje w przekazie o atakach USA i Izraela na Iran odniesienia do gier komputerowych, memów i popkultury, co budzi kontrowersje, ale i zainteresowanie internautów.
  • W oficjalnych materiałach wideo publikowanych przez Biały Dom sceny zniszczeń przeplatają się z memami, urywkami z kreskówek (np. "Spongebob Kanciastoporty") i filmów, a bombardowanie Iranu odbywa się w rytm "Macareny".
  • Administracja Trumpa, poprzez takie działania, dąży do wzbudzenia entuzjazmu dla wojny, szczególnie wśród młodszych wyborców, podkreślając militarną potęgę USA.
  • Krytycy zarzucają Białemu Domowi brak szacunku dla ofiar wojny i sprowadzanie jej do poziomu gry wideo, podczas gdy administracja broni się, twierdząc, że tradycyjne media nie doceniają sukcesów armii USA.

Wojna w Iranie jak gra kompputerowa

Animowana postać z popularnej gry „Call of Duty” wklepuje na tablecie kod wystrzału bomb. Chwilę później na ekranie widać - przez kamery termowizyjnych dronów - prawdziwe bomby i rakiety spadające na budynki, wyrzutnie pocisków i dronów albo torpedę uderzającą w irańską fregatę. „Dzięki uprzejmości czerwono-biało-niebieskich” - brzmi podpis. To jeden z wielu niekonwencjonalnych filmików opublikowanych przez Biały Dom w serwisach społecznościowych od rozpoczęcia operacji „Epicka Furia”.

Bomby, myśliwce i Spongebob

Także w innych oficjalnych materiałach sceny pokazujące rakiety siejące zniszczenie mieszają się z memami, urywkami z kreskówki „Spongebob kanciastoporty”, gry „Grand Theft Auto” i hollywoodzkich filmów. „Sprawiedliwość po amerykańsku” - głosi jeden z wpisów, ilustrowany obrazami wybuchów przeplatanymi scenami z „Bravehearta”, „Breaking Bad”, „Transformersów” i japońskiego anime. W kolejnym widzimy samoloty ruszające do akcji i bombardujące Iran w rytm „Macareny”.

Wojna w Iranie jak gra kompputerowa Animowana postać z popularnej gry „Call of Duty” wklepuje na tablecie kod wystrzału bomb. Chwilę później na ekranie widać - przez kamery termowizyjnych dronów - prawdziwe bomby i rakiety spadające na budynki, wyrzutnie pocisków i dronów albo torpedę uderzającą w irańską fregatę. „Dzięki uprzejmości czerwono-biało-niebieskich” - brzmi podpis. To jeden z wielu niekonwencjonalnych filmików opublikowanych przez Biały Dom w serwisach społecznościowych od rozpoczęcia operacji „Epicka Furia”. Bomby, myśliwce i Spongebob Także w innych oficjalnych materiałach sceny pokazujące rakiety siejące zniszczenie mieszają się z memami, urywkami z kreskówki „Spongebob kanciastoporty”, gry „Grand Theft Auto” i hollywoodzkich filmów. „Sprawiedliwość po amerykańsku” - głosi jeden z wpisów, ilustrowany obrazami wybuchów przeplatanymi scenami z „Bravehearta”, „Breaking Bad”, „Transformersów” i japońskiego anime. W kolejnym widzimy samoloty ruszające do akcji i bombardujące Iran w rytm „Macareny”.

Dlaczego to robią?

Administracja Donalda Trumpa nie przedstawiła dotąd zrozumiałego uzasadnienia i celów wojny z Iranem, ale przyjęta przez władze strategia ma na celu wzbudzić wojenny entuzjazm, zwłaszcza wśród najmłodszych wyborców prezydenta - ocenia w rozmowie z PAP David Greenberg, profesor dziennikarstwa, medioznawstwa i historii na Wydziale Komunikacji i Informacji Uniwersytetu Rutgers w New Jersey.

- Wydaje się, że ma to na celu wzbudzenie entuzjazmu pewnej części ludności, głównie mężczyzn, a zwłaszcza młodszych mężczyzn, którzy lubią gry takie jak „Call of Duty” - mówi Greenberg. - Podkreślając dramatyczny, spektakularny wymiar wojny i amerykańską potęgę militarną, administracja być może zdoła wzbudzić entuzjazm dla swoich działań - dodał.

Pod wrażeniem sukcesów wojska USA w prowadzonej wojnie zdaje się być sam Trump, który na każdym kroku podkreśla dokonania sił USA „na poziomie, jakiego nikt nigdy nie widział”. Podczas spotkania z szefami firm technologicznych Trump przestrzegł jednego z mówców, by mówił krótko, bo „musi wrócić i popatrzeć na wojnę”.

W strategię tę wpisuje się też bombastyczna, triumfalna retoryka przedstawicieli administracji, a zwłaszcza pełne bon motów i retorycznych fajerwerków wystąpienia szefa Pentagonu - od pewnego czasu ministra wojny - Pete'a Hegsetha. W każdym wystąpieniu podkreśla on, że działania sił USA są „zabójcze”, „bezlitosne”, „bezwzględne”, „siejące śmierć i zniszczenie”.

- To nigdy nie miała być uczciwa walka i nie jest uczciwa. Bijemy ich, gdy leżą, i tak właśnie powinno być – powiedział podczas pierwszej konferencji prasowej po rozpoczęciu wojny. - Już po nich - skwitował. W tym samym wystąpieniu ogłosił, że USA „kończą z politycznie poprawnymi wojnami”, i porównał sytuację Irańczyków do drużyny futbolu amerykańskiego, która miała wygrać, ale skończyły się jej rozpisane wcześniej zagrania, przez co jest w rozsypce i nie jest w stanie zaplanować kolejnych.

„Wojna to nie piep**ona gra wideo”

Zarówno wpisy Białego Domu, jak i retoryka Hegsetha wzbudziły oburzenie i niesmak krytyków i komentatorów.

„Wojna to nie piep**ona gra wideo. Sześciu Amerykanów nie żyje, a życie tysięcy innych jest narażone przez waszą nielegalną, nieuzasadnioną wojnę” - skomentowała jeden z filmików senatorka Partii Demokratycznej Tammy Duckworth, weteranka US Army, która straciła obie nogi w wojnie w Iraku. Inny weteran, były szef brytyjskiego prawicowego ugrupowania UK Independence Party Henry Bolton przyznał, że propagandowe filmy Białego Domu wywołują u niego dyskomfort.

„Kiedy spadły na ciebie fragmenty czyjejś głowy, gdy poczułeś smród palonego ciała, zobaczyłeś rozerwane i rozrzucone po ziemi zwłoki, (...) wtedy wiesz, że (wojna - PAP) nie jest jak gra komputerowa, hollywoodzki film ani opowieść o kibicowaniu drużynie piłkarskiej” - podkreślił.

Oceniając popisy retoryczne Hegsetha, magazyn „The Atlantic” ocenił, że „jak się wydaje, minister obrony jest niezdolny do traktowania spraw życia i śmierci z choćby najmniejszą odrobiną szacunku czy pokory”.

Biały Dom postrzega swoje podejście komunikacyjne do wojny jako sposób na pominięcie tradycyjnych mediów.

„Tradycyjne media chcą, żebyśmy przepraszali za eksponowanie niesamowitego sukcesu armii Stanów Zjednoczonych, ale Biały Dom nadal będzie eksponował w czasie rzeczywistym liczne przykłady niszczenia irańskich pocisków balistycznych, zakładów produkcyjnych i marzeń o posiadaniu broni jądrowej” - powiedziała PAP w oświadczeniu wicerzeczniczka Białego Domu Anna Kelly.

- Propaganda jest częścią każdej wojny, po obu stronach. Tak było od czasów wynalezienia nowoczesnych mediów - ocenia w rozmowie z PAP Jonathon Narvey, specjalista od PR i właściciel firmy Mind Meld PR. Jego zdaniem celem Białego Domu jest podtrzymanie morale. Zaznaczył, że o porażce USA w Afganistanie lub Wietnamie zadecydowały w dużej mierze nie wojskowe realia, lecz nastroje w kraju.

Sondaże wskazują, że wojna z Iranem nie jest popularna wśród Amerykanów. Według badania dla radia NPR przeciwko działaniom zbrojnym jest 56 proc. z nich, podczas gdy 44 proc. je popiera.

Wojenny przekaz administracji wpisuje się w ogólną strategię medialną Białego Domu, zwłaszcza w serwisach społecznościowych, polegającą na porzuceniu dotychczasowych norm i bezpardonowych, często wulgarnych atakach na krytyków w mediach. Za podejściem tym stoi dyrektor ds. komunikacji Białego Domu Steven Cheung, który - jak tłumaczył w wywiadzie dla „Vanity Fair” - jest „nieograniczony tradycyjnymi i przestarzałymi obyczajami politycznymi”.

Trump TŁUMI swoje afery atakiem na Iran! RIGAMONTI i ĆWIKLAK w Expressie Biedrzyckiej
Sonda
Jak oceniasz obecną prezydenturę Donalda Trumpa?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki