Tragiczny bilans wojny na Bliskim Wschodzie
We wtorek, 3 marca Czerwony Półksiężyc poinformował, że w wyniku wojny rozpoczętej w sobotę atakiem USA i Izraela w Iranie zginęło co najmniej 787 osób. Nie sprecyzowano przy tym, czy przekazane dane odnoszą się wyłącznie do cywilów, czy również do przedstawicieli sił bezpieczeństwa. Ofiary śmiertelne odnotowano również m.in. w Libanie. Jeszcze w poniedziałek Dowództwo Centralne USA podało natomiast, że liczba amerykańskich żołnierzy poległych w operacji przeciwko Iranowi wzrosła do sześciu.
O ofiarach po stronie amerykańskiej w swoim niedzielnym wystąpieniu mówił prezydent Donald Trump. Jak podkreślał, siły USA będą kontynuować operację przeciwko Iranowi do czasu osiągnięcia wszystkich swoich celów, przyznając, że prawdopodobnie poległych żołnierzy będzie więcej.
- Tak to już jest. Prawdopodobnie będzie ich więcej, ale zrobimy wszystko, co możliwe, żeby tak się nie stało. Ameryka pomści ich śmierć i zada najdotkliwszy cios terrorystom, którzy wypowiedzieli wojnę praktycznie cywilizacji - oznajmił.
Internauci chcą wysłania syna Donalda Trumpa na wojnę
Wraz z rozwojem konfliktu w mediach społecznościowych coraz większą popularność zaczął zdobywać hashtag #SendBarron. W licznych wpisach internauci podkreślają, że rodzina prezydenta powinna dać rodakom patriotyczny przykład i wysłać na Bliski Wschód swojego przedstawiciela, który walczyłby ramię w ramię z innymi młodymi Amerykanami.
"Dlaczego nie pokazać ducha patriotyzmu i poświęcenia rodziny Trumpów, wysyłając Barrona do walki z Iranem?"; "Jeśli głosujesz na liderów, którzy kochają wojnę, może ty lub twoje dzieci powinniście być pierwsi w kolejce, aby wyjaśnić im, dlaczego warto walczyć"; "Chcesz, żeby młodzi mężczyźni walczyli z Iranem? Wyślij Barrona" - czytamy w kolejnych postach.