Coraz więcej ofiar tragedii na Filipinach. Ogień strawił prom u wybrzeży Palawanu
Rośnie tragiczny bilans pożaru, który wybuchł na pokładzie promu u zachodnich wybrzeży Filipin. Dramat rozegrał się w nocy ze środy na czwartek, gdy statek znajdował się w pobliżu prowincji Palawan. Prom MV June Aster wyruszył z Manili i zmierzał do Coron, miejsca chętnie odwiedzanego przez turystów.
Statek zapalił się zaledwie 39 kilometrów od portu docelowego. Oficjalne rejestry wskazywały, że promem podróżowało 117 pasażerów i 17 członków załogi. W toku śledztwa wyszło jednak na jaw, że dwoje podróżnych ostatecznie nie znalazło się na pokładzie płonącej maszyny.
Służby ratownicze w sobotę poinformowały o wydobyciu z wody ciał kolejnych 41 ofiar. Obecnie tragiczny bilans potwierdzonych zgonów wynosi 76 osób. Z płonącej pułapki udało się uratować 43 osoby, a los 13 pozostaje wciąż niewiadomy.
Ogień odciął drogę ucieczki. Brakuje kapitana MV June Aster
Wśród osób, których los pozostaje nieznany, znajduje się kapitan statku. Rzeczniczka filipińskiej straży przybrzeżnej poinformowała, że według nieoficjalnych doniesień dowódca jednostki przeżył pożar. Brakuje jednak jakichkolwiek potwierdzeń tego faktu na oficjalnej liście uratowanych.
Śledczy wciąż nie ustalili, co doprowadziło do tej katastrofy. Z relacji pasażerów wynika, że płomienie bardzo szybko ogarnęły kolejne pokłady. Świadkowie przyznali, że sytuacja rozwijała się tak błyskawicznie, iż wielu z nich nie zdążyło włożyć kamizelek ratunkowych.
Zdjęcia udostępnione przez służby obrazują rozmiar tej niewyobrażalnej tragedii. Wnętrze spalonej jednostki to teraz jedynie cmentarzysko pokryte grubą warstwą popiołu. Na fotografiach widać stopione pod wpływem ogromnej temperatury elementy konstrukcyjne.
Ratownicy w dalszym ciągu przeczesują wody w poszukiwaniu zaginionych, podczas gdy eksperci starają się rozwikłać zagadkę nagłego pojawienia się ognia.