Trump twierdzi, że nic nie wiedział o planach izraelskich ataków na South Pars
Tylko teatr czy prawdziwe zamieszanie lub nawet spór? „Stany Zjednoczone nic nie wiedziały o tym konkretnym ataku” - napisał niedawno Donald Trump w mediach społecznościowych, mając na myśli atak Izraela na South Pars w Iranie, największe złoża gazu na świecie. Zapewniał, że „IZRAEL NIE PRZEPROWADZI ŻADNYCH ATAKÓW” na South Pars, chyba że zostaną sprowokowane przez Iran. Tak, jakby miał w tej kwestii ostatnie słowo - choć przykładowo dawny szef kontrwywiadu, który złożył niedawno dymisję, twierdzi inaczej. Jednocześnie prezydent USA ostrzegł, że jeśli Iran będzie atakował cele związane z infrastrukturą paliwową w Kuwejcie, Waszyngton „wysadzi w powietrze całe pole gazowe South Pars z siłą i mocą, jakiej Iran nigdy wcześniej nie widział”. Co na to Izrael? Nie przyznaje wprost, by coś zatajał, choć Netanjahu przyznaje, że „działał sam” w przypadku ataku na irańskie złoża gazu. Premier Izraela nazwał za to "fake newsami" doniesienia o tym, by to jego kraj pociągał za sznurki w kwestii Bliskiego Wschodu. „Czy ktokolwiek naprawdę myśli, że ktoś może mówić prezydentowi Trumpowi, co ma robić?” - pytał Netanjahu.
Dyrektor Narodowego Centrum Antyterrorystycznego złożył dymisję i ujawnił, że USA zaczęły wojnę z powodu nacisków Izraela
Ale w prawdziwość tych zapewnień można już wątpić po tym, jak z pewnością dobrze zorientowany w sytuacji oficer kontrwywiadu "rzucił papierami" w USA. „Nie mogę z czystym sumieniem popierać trwającej wojny w Iranie. Iran nie stanowił bezpośredniego zagrożenia dla naszego kraju i jest oczywiste, że rozpoczęliśmy tę wojnę pod naciskiem Izraela i jego potężnego amerykańskiego lobby” - tak napisał w oświadczeniu zamieszczonym na platformie X Joe Kent. To dyrektor Narodowego Centrum Antyterrorystycznego, który złożył 17 marca dymisję w proteście przeciwko wojnie USA i Izraela z Iranem. Jak dodał, „wysocy rangą izraelscy urzędnicy i wpływowi przedstawiciele amerykańskich mediów wszczęli kampanię dezinformacyjną, która całkowicie podważyła program »America First« i zasiała nastroje prowojenne, aby zachęcić do wojny z Iranem”. Jego zdaniem sytuację można porównać do wojny w Iraku rozpętanej w 2003 roku. I nie chodziło mu tylko o to, że broni masowego rażenia nigdzie wtedy nie znaleziono. Jest też inne podobieństwo. Ta wojna również, jak przekonuje Joe Kent, została „zainscenizowana przez Izrael”. Kent to weteran sił specjalnych USA, służył m.in. w Iraku i Jemenie. Jest zdecydowanym przeciwnikiem wizji Ameryki jako "światowego żandarma", podchodzi też sceptycznie do pomocy udzielanej Ukrainie w wojnie z Rosją.