- Zbliżające się wybory do Kongresu w USA to kluczowy moment, a Donald Trump, świadomy spadających notowań, stosuje kontrowersyjne strategie.
- Prezydent wywołał burzę, twierdząc, że po zamachach 11 września został uratowany spod gruzów WTC, co media szybko zdementowały.
- Odkryj, jaką szokującą obietnicę złożył Amerykanom, by zapewnić Republikanom zwycięstwo, i dlaczego te wybory mogą być przełomowe!
3 listopada w Stanach Zjednoczonych odbędą się wybory do Kongresu, w których wyłoniony zostanie cały skład Izby Reprezentantów i nieco ponad jedna trzecia Senatu. To bardzo ważne wybory, z czego zdaje sobie sprawę 80-letni Donald Trump. "Za 55 dni Amerykanie pójdą do urn w jednych z najważniejszych wyborów w naszej historii. Twój głos zadecyduje, czy nasz kraj potknie się na starcie kolejnych 250 lat, czy też ruszy naprzód i nigdy nie będzie oglądał się w tył. Pokonamy komunizm w Ameryce i zagłosujemy na amerykańską wolność" - powiedział w środę, 9 września podczas konwencji wyborczej Republikanów w Dallas.
Strażacy wyciągali Trumpa spod gruzów WTC?!
Wygląda na to, że Trump jest świadomy tego, że jego notowania wśród wyborców nie są najwyższe. Nie pomaga to, jak się ostatnio zachowuje, jakie podejmuje decyzje i co mówi. W ostatni wtorek na przykład, w parku The Ellipse, nieopodal Białego Domu, gdzie trwała uroczystość upamiętniająca funkcjonariuszy, którzy zginęli podczas akcji ratunkowych po zamachach z 11 września 2001 roku, amerykański prezydent uraczył wszystkich opowieścią o tym, jak w dniu ataku na WTC znalazł się pod gruzami zawalonych budynków i uratowali go strażacy, którzy dosłownie wynieśli go na rękach. Problem w tym, że media szybko zweryfikowały te informacje, ujawniając, że tego dnia Donald Trump był zupełnie gdzie indziej.
Trump obiecuje kasę w zamian za wygrane wybory
Trump postanowił więc "zapewnić" wygraną Republikanów w nadchodzących wyborach... pieniędzmi. W środę, podczas konwencji w Dallas, obiecał Amerykanom wypłatę gotówki w zamian za zwycięstwo. "Jeśli Republikanie wygrają w Izbie Reprezentantów i Senacie Stanów Zjednoczonych (...) ze względu na naszą niesamowitą siłę i ekonomiczny sukces, wydam dywidendę każdemu dorosłemu obywatelowi w Stanach Zjednoczonych Ameryki w kwocie 5 tys. dol. - zadeklarował prezydent. Nie podał szczegółów swojego planu.
Przy okazji wymienił swoje osiągnięcia, twierdząc, że za jego rządów do Ameryki nie przybył żaden nielegalny imigrant, a wkrótce pozbędzie się większości tych, którzy już w kraju są. "Kpił z zarzutów głupich, słabych Demokratów i obaw o rosnące koszty życia i wojny z Iranem. Ocenił, że obawy o ceny są szwindlem, a Ameryka wygrywa i ostatecznie wygra. Ogłosił też, pół żartem, pół serio, że nazwie cieśninę Ormuz cieśniną Trumpa" - czytamy.