W nocy uciekali z płonącego hotelu. Nie mają leków, paszportów, butów!

2026-05-27 13:49

Do dramatycznych wydarzeń doszło w nocy z niedzieli na poniedziałek, w hiszpańskiej Maladze. Późnym wieczorem wybuchł pożar w hotelu Ibis. Setki gości od razu zostało ewakuowanych. Wychodzili z hotelu tak jak stali, bez butów, ubrań, paszportów, pieniędzy. Gaszenie pożaru, który wciąż się odnawia, trwa już kolejną dobę.

  • Ogromny pożar w hotelu Ibis w Maladze zmusił do błyskawicznej ewakuacji ponad 130 pokoi, a goście stracili wszystkie swoje rzeczy osobiste.
  • Ogień, który wybuchł w przylegającej kawiarni, szybko się rozprzestrzeniał.
  • Mimo opanowania, pożar niespodziewanie wybuchł ponownie. Sprawdź, co oznacza to dla turystów i czy kiedykolwiek odzyskają swoje mienie.

O tym pożarze rozpisują się media na całym świecie. Agencja Reutera podaje, że tylko dzięki błyskawicznej ewakuacji 130 pokoi, nikomu z gości hotelu Ibis w Maladze nic się nie stało. Pożar bardzo szybko rozprzestrzeniał się na kolejne piętra, a gdy wydawało się, ze już został opanowany, wybuchały kolejne ogniska. Ogień początkowo pojawił się w przylegającej do hotelu kawiarni Le Grand Cafe, znajdującej się na parterze. 

Ogromny pożar hotelu. Ludzie wyszli tak jak stali

"Cały wystrój kawiarni wykonany jest z drewna, co powodowało znaczne obciążenie cieplne i szybkie rozprzestrzenianie się ognia" - mówili strażacy. Serwis "GB News" cytuje wypowiedź Domingo Gila, który miał pokój na trzecim piętrze hotelu. "Obudziłem się nagle i poczułem zapach dymu. Zrozumieliśmy, że wybuchł pożar, założyliśmy buty i uciekliśmy. Po trzech, czterech minutach wszyscy byli już na ulicy przed hotelem. Zobaczyliśmy, jak spada szyld kawiarni" - powiedział.

Dodał, że jego rzeczy, pieniądze, dokumenty, leki i telefon zostały w budynku. Inny gość, Jose Alarcon, powiedział, że on i jego bliscy uciekli z hotelu w tym, co mieli na sobie. W podobnej sytuacji jest większość osób, które spały w hotelu. Nie wiadomo, czy uda się odzyskać ich rzeczy osobiste, w tym także dokumenty - paszporty, dowody, karty. "Nie wiemy, czy cokolwiek ocalało" - powiedział. 

Ogień wciąż się tli, turyści załamani

Niestety, z najnowszych informacji wynika, że to piekło nie chce się skończyć. Lokalne serwisy informacyjne podają, że w środę, 27 maja, przed południem, w gmachu znów pojawił się ogień. "Strażacy twierdzą, że przyczyną kolejnego rozgorzenia są ukryte ogniska, głęboko schowane w budynku. Silny wiatr prawdopodobnie ponownie rozpalił pożar" - podaje serwis "The Olive Press". Akcja może trwać jeszcze przez kilka dni. 

To miasteczko płonie niemal bez przerwy od 60 lat. Pożaru nikt nie potrafi ugasić

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki