- Szokujące zdarzenie w Korei Południowej: 74-letnia kobieta wjechała samochodem do basenu, w którym przebywali ludzie.
- Pojazd przewrócił się na dach i zaczął tonąć, lecz błyskawiczna reakcja ratowników i pływaków zapobiegła większej tragedii.
- Mimo że kobieta była trzeźwa i miała prawo jazdy, nie pamięta, jak doszło do wypadku. Poznaj zaskakujące szczegóły tej kolizji.
Samochód wpadł do krytego basenu. Od razu wybuchła panika
Do dramatycznych wydarzeń doszło w sobotę, 23 maja. 74-letnia kobieta wjechała samochodem w szklaną ścianę ośrodka sportowego w prowincji Gyeongsang w Korei Południowej i wpadła do basenu pełnego dzieci i dorosłych. Jak podaje "Korea Herald", auto przewróciło się na dach i zaczęło tonąć. Na pomoc 74-letniej kobiecie rzucili się ratownicy i pływacy.
"Kilku mężczyzn wyciągnęło ją z zatopionego samochodu, a jeden z instruktorów wykonał resuscytację krążeniowo-oddechową" - opisywał potem świadek zdarzenia. Kobietę zabrano do szpitala - była przytomna, ale skarżyła się na ból w klatce piersiowej. Pod opiekę lekarzy trafiła też 50-letnia pływaczka z ranami ciętymi.
74-letnia kierująca niczego nie pamięta
Szczęśliwie nikomu więcej nic się nie stało. "Policja poinformowała, że po przejrzeniu nagrań z monitoringu okazało się, że kobieta skończyła pływać i szykowała się do powrotu do domu, gdy przypadkowo wrzuciła wsteczny bieg, uderzyła w inny pojazd, przebiła szklane okna budynku i wpadła do basenu" - czytamy. Po wszystkim miała powiedzieć policjantom, że niczego ze zdarzenia nie pamięta. Służby przekazały mediom, że starsza pani była trzeźwa i miała uprawnienia do prowadzenia samochodu.