W UE będzie tylko jeden port USB. Co na to koncern z nadgryzionym jabłkiem?

2021-09-24 13:05
usb c
Autor: Pixabay

Tylko, jak to się mawia, najstarsi górale pamiętają czasy, w których każdy producent telefonów komórkowych miał swoją końcówkę do ładowarki. Trzeba pochwalić Komisję Europejską, że sprawiła, że w ciągu 10 lat zredukowała liczbę końcówek ładowarek z 30 do trzech: USB A, USB B i USB C. Teraz KE poinformowała, że to ostatnie stanie się standardowym portem wszystkiego co jest przenośne i wymaga ładowania akumulatorów (i transmisji danych).

Za jakiś czas kupując urządzenie zasilane przez port USB C, ładowarkę trzeba będzie dokupić. KE proponuje, by rozdzielić sprzedaż ładowarek od sprzedaży urządzeń elektronicznych. Całkiem słuszne posunięcie, bo skoro ładowarki będą tylko USB typu C, to po co dodawać je do każdego smartfona czy przenośnego głośnika? KE nie byłaby sobą, gdyby do oczywistego stwierdzenia, że takie rozwiązanie poprawi „wygodę konsumentów i zmniejszy ślad środowiskowy związany z produkcją i utylizacją ładowarek” nie podkreśliła, że tym sposobem wspierać będzie „transformację ekologiczną i cyfrową”. – Europejscy konsumenci byli wystarczająco długo sfrustrowani z powodu niekompatybilnych ładowarek gromadzących się w ich szufladach. Daliśmy branży dużo czasu na zaproponowanie własnych rozwiązań, ale nadszedł czas na działania legislacyjne w sprawie uniwersalnej ładowarki – komunikuje Margrethe Vestager, wiceprzewodnicząca wykonawcza ds. Europy na miarę ery cyfrowej. Dodajmy, że od paru lat Komisja dąży do ujednolicenia wejść/gniazd zasilania w urządzeniach przenośnych.

Standaryzacja gniazd zasilania/ładowarek winna przejść bez większych problemów z banalnej przyczyny: dziś mało kto produkuje urządzenia z wejściem zasilania innym niż USB typ C. Ponadto przez USB nie tylko ładuje się akumulatory, ale przesyła dane. Od 2014 r. – gdy pojawił się pierwszy port typu C – połączenie przeszło głęboką metamorfozę. USB 1.1 C umożliwiał przesyłanie danych z szybkością do 1,5 MB/s. Natomiast 3.1 drugiej generacji daje transfer do 1,25 GB/s. Ponad 1000-krotnie szybciej! A wkrótce pojawi się USB C 4.0 z transferem na poziomie do 4 GB/s! KE podkreśla, że zmiany będą korzystne nie tylko dla środowiska, ale i dla klientów. „Producenci będą musieli dostarczać odpowiednie informacje o wydajności ładowania, w tym informacje o mocy wymaganej przez urządzenie i ewentualnym obsługiwaniu szybkiego ładowania. Ułatwi to konsumentom sprawdzenie, czy posiadane przez nich ładowarki spełniają wymagania nowego urządzenia lub pomoże im wybrać kompatybilną ładowarkę”.

W skali Unii Europejskiej konsumenci nie wydadzą, w skali roku, 250 mln euro na zbędne ładowarki. Na wdrożenie zmian producenci będą mieli 24 miesiące. Nie wiadomo, jak na to zareaguje Apple, producent m.in. „ajfonów”. W urządzeniach te firmy stosowane są do ładowania i transferu danych porty Lightning. Zdaniem znawców elektroniki, ten port jest lepszy od USB C. Tylko, że z tym lepszym portem sprzęt produkuje wyłącznie Apple i ci, którzy go podrabiają. Wystarczy, że Amerykanie dołożą przejściówkę z Lightning na USB C i powinno być po problemie. W 2020 r. w UE sprzedano ok. 420 mln telefonów komórkowych i innych przenośnych urządzeń elektronicznych. Co roku wyrzuca się ok. 11 tys. t niepotrzebnych ładowarek.

Grupa ZPR Media sprzeciwia się głoszeniu opinii noszących znamiona mowy nienawiści przepełnionych pogardą czy agresją. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, powiadom nas o tym, klikając zgłoś. Więcej w REGULAMINIE