60-latek gonił i potrącił autem 15-letniego złodzieja. Chłopak zmarł, kierowca dostał dożywocie
Ta historia zaczęła się 22 lipca ubiegłego roku w brytyjskim hrabstwie Greater Manchester. 60-letni Terrence King zauważył, jak 15-letni napastnik z użyciem noża kradnie rower elektryczny innemu chłopcu i ucieka. Mężczyzna dogonił autem uciekającego nastolatka i celowo go potrącił. Devon Simmonds-Caines zmarł, a King został właśnie skazany na dożywotnie więzienie. Sprawa wywołuje na Wyspach ogromne emocje.
Według ustaleń sądu, chłopak wspólnie z kolegą ukradł rower wart blisko trzy tysiące funtów na terenie osiedla Langley Estate. Chwilę później Terrence King, siedzący za kierownicą swojego pojazdu, ruszył w pościg za młodocianym przestępcą.
Zabezpieczone nagrania z okolicznych kamer jednoznacznie wskazały, że kierowca celowo wjechał w uciekającego rowerzystę.
Surowy wyrok dla Terrence'a Kinga. O wolność powalczy za 17 lat
Proces trwał dwa tygodnie. Choć 60-latek przyznał się do potrącenia ze skutkiem śmiertelnym, kategorycznie zaprzeczał, jakoby celowo dopuścił się morderstwa. Ławnicy nie dali jednak wiary jego tłumaczeniom i uznali go za winnego zabójstwa.
W minshullskim sądzie koronnym zapadł wyrok skazujący Terrence'a Kinga na karę dożywotniego pozbawienia wolności. Skazany będzie mógł ubiegać się o warunkowe zwolnienie dopiero po odsiedzeniu siedemnastu lat za kratami.
Duncan Thorpe, detektyw nadzorujący dochodzenie z ramienia policji w Greater Manchester, zaznaczył, że materiał dowodowy był w tej sprawie przytłaczający.
– Terrence King celowo wjechał samochodem w Devona i spowodował obrażenia, które doprowadziły do jego śmierci – oświadczył funkcjonariusz.
Historia z Middleton zszokowała brytyjską opinię publiczną. Wymiar sprawiedliwości wprawdzie nie zakwestionował faktu, że 15-latek był złodziejem, ale jednoznacznie potępił próbę wymierzenia sprawiedliwości przez przypadkowego świadka.