CRM, z ang. cardiovascular-renal-metabolic, dotyczy osób, u których doszło do współwystępowania schorzeń serca, nerek i zaburzeń metabolicznych, takich jak cukrzyca, choroba otyłościowa (zwłaszcza otyłość brzuszna), miażdżyca. Dysfunkcja jednego z elementów prowadzi do dysfunkcji kolejnych. W rezultacie dochodzi do kaskady wzajemnie napędzających się schorzeń, które zagrażają zdrowiu i życiu. Choć żadna z tych chorób nie jest nowa, zespół CRM został ogłoszony dopiero w 2023 r. na Kongresie Amerykańskiego Towarzystwa Kardiologicznego.
Istotna rola lekarzy POZ
CRM ma różne stadia rozwoju. Na początkowym etapie brakuje wyraźnych czynników ryzyka, i to jest najlepszy czas na edukację i działania profilaktyczne. Z czasem manifestują się objawy, od tych subtelnych po pełnowymiarowe.
– W rozpoznawaniu CRM olbrzymia jest rola lekarzy POZ – podkreśla prof. Agnieszka Pawlak z Kliniki Kardiologii PIM MSWiA. – To do nich w pierwszej kolejności przychodzi pacjent np. z cukrzycą, a to bardzo wysoka grupa ryzyka chorób sercowo-naczyniowych czy przewlekłej choroby nerek. I już na tym etapie należy skierować go na badania, oceniające stan tych narządów. Kreatynina, EGFR, UACR to niezbędne badania w kierunku schorzeń nerek, a markery BNP i NT-pro BNP to markery wskazujące na przeciążenie serca, np. w niewydolności serca.
„Połączyć kropki”
Szereg powikłań sercowo-naczyniowych i nerkowych niesie ze sobą cukrzyca, na którą dziś w Polsce choruje ponad 3 mln osób. Wraz z tymi, którzy mają stan przedcukrzycowy, to już ponad 8 mln. To dziś jedno z największych wyzwań zdrowotnych w Europie.
– A mamy bardzo dobre leki, z grupy flozyn, które jednocześnie, co już parę lat temu udowodniono, chronią przed powikłaniami sercowo-naczyniowymi i nerkowymi. Tylko że otrzymuje je niespełna 20 proc. spośród tych pacjentów, którzy powinni być tak leczeni. Moim zdaniem wynika to m.in. z niewiedzy samych lekarzy. – podkreśla prof. Karolina Kędzierska-Kapuza z Centrum Diabetologicznego PIM MSWiA.
– Bo to i pacjent, i lekarz powinni umiejętnie „łączyć te wszystkie kropki”, określające ryzyko zachorowania na CRM. Wówczas będziemy mogli tak leczyć, żeby nie dopuszczać do wielochorobowości – mówiła podczas debaty poświęconej zespołowi CRM senator Agnieszka Gorgoń-Komor.