Polska szczepionka na koronawirusa. Będzie lepsza, ale nie ma na nią pieniędzy

2020-08-02 8:35 Andrzej Bęben
Andrzej Mackiewicz-onkolog-WCO
Autor: WCO

Trwa światowy wyścig, kto pierwszy opracuje szczepionkę na koronawirusa. „Zawodników” w tym „turnieju” jest prawie 150. Wśród nich są faworyci, giganci przemysłu farmaceutycznego, którzy obracają dziesiątkami miliardów dolarów. W tym peletonie, by użyć kolarskiego języka, jest zespół Centrum Biologii Medycznej Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu kierowany przez onkologa i immunologa - prof. dr. hab. n med. ANDRZEJA MACKIEWICZA.

Nasza szczepionka będzie lepsza od wszystkich innych – podkreśla pewnie lider badań. Ma tylko jeden problem. Finansowy, jak zwykle. Zespół potrzebuje 15 mln zł na sfinalizowanie prac nad prototypem szczepionki. Tyle trzeba, by jeszcze jesienią prototyp był gotowy, a potem można było przystąpić do prac zmierzających do opracowania i badań klinicznych u ludzi, po czym wprowadzenia na rynek szczepionki, która – jak podkreśla prof. Mackiewicz – będzie inna od wszystkich, nad którymi teraz pracuje się w całym świecie. Ktoś może wątpić w sukces poznańskiego zespołu. Przecież nad opracowaniem szczepionki głowią się giganci farmacji, a tu jacyś Polacy z jakiegoś Poznania uważają, że są na dobrej drodze do osiągnięcia celu?

„Super Express” – Polak potrafi?
Andrzej Mackiewicz: – Oczywiście, tylko trzeba mu dać szansę, bym mógł to udowodnić.

– Wielkie koncerny farmaceutyczne co rusz puszczają w eter wiadomości, że niewiele ich dzieli od osiągnięcia sukcesu. Jakiekolwiek z tych prac nie przeszło ostatniej fazy badań, a rządy zamawiają u potencjalnych producentów miliony dawek szczepionek, których jeszcze nie ma. Nagle kilka dni temu za sprawą depeszy PAP pojawił się w przestrzeni Pan i jego zespół. I Polacy dowiadują się, że – cytuję Pańską wypowiedź – „Za półtora miesiąca będziemy mieli gotowy prototyp szczepionki na SARS-CoV-2; będzie działała, mogę podpisać cyrograf z samym diabłem”. Skąd ta pewność?
– Bo wiemy co mamy i nad czym pracujemy. Powiem nawet, że przyspieszamy z działaniami. Żeby tak się stało, to potrzebujemy nieco pieniędzy…

– Faktycznie „nieco”. Jeśli rząd USA wspomaga amerykańskie zespoły badawcze bodaj dwoma miliardami USD, to te 15 mln zł, których potrzebujecie, to chyba nawet jest mniej niż „nieco”.
– Zwróciliśmy się do ministra nauki o dotację. Czekamy na odpowiedź. Tyle potrzebujemy na dokończenie badań nad prototypem. Oczywiście jest to za mało, by móc przeprowadzić badania kliniczne na zdrowych ochotnikach. Najpierw musimy mieć prototypowy produkt, by móc przystąpić do badań I, II i III fazy. A dlaczego twierdzę, że to nad czym pracujemy w Poznaniu jest lepsze od tego nad czym pracują w Chinach czy USA? Bo wykorzystujemy zupełnie inną, że powiem obrazowo, technologię walki z wirusem. Dostosowujemy zasadę działania szczepionki przeciwko czerniakowi, mego autorstwa, do walki z SARS-CoV-2…

– Ze znakomitymi wynikami badań klinicznych fazy I i II, ale nadal bez dopuszczenia do obrotu na rynku, bo brakuje pieniędzy na dokończenie rejestracyjnych badań klinicznych...
– I dlatego nie jest dostępna dla wszystkich chorych. Terapeutyczna szczepionka czerniakowa opiera się na zmodyfikowanych genetycznie komórkach nowotworowych. Teraz zamiast komórek rakowych wykorzystujemy komórki zdrowe. Do nich wprowadzamy ten sam gen, który wykorzystujemy w szczepionkach rakowych, po to, żeby aktywował mechanizmy odpornościowe. To jest tzw. molekularny adiuwant, czynnik pobudzający nasz układ odpornościowy, aby całą mocą wspomagał reakcje przeciw wirusowe i tym samym skuteczność działania szczepionki. Poza adiuwantem są konieczne geny kodujące fragmenty wirusa, w taki sposób aby nie był on aktywny. W uproszczeniu, dochodzi do tworzenia się przeciwciał blokujących wnikanie wirusa do komórek zarażonego człowieka, tak jak we wszystkich szczepionkach oraz indukcji innych mechanizmów, których one nie generują.

– Tak, w uproszczeniu, to nadal jest niezrozumiałe dla laików. To w czym polska szczepionka miałaby być lepsza, dajmy na to od chińskiej?
– Obecnie większość prac nad pozyskaniem szczepionki koronawirusowejj opiera się na rezultatach badań uzyskanych w pracach nad szczepionką przeciwko wirusom SARS-1 i MERS. Przypomnę, że epidemie tych wirusów były ograniczone i szybko się skończyły, więc przerwano prace nad szczepionkami. I teraz wykorzystuje się tamte badania dla konstrukcji kolejnych szczepionek. Bazują więc na koncepcji i strategii sprzed lat, oczywiście korzystając ze współczesnych nowych technologii. My mamy własną i także bazujemy na wieloletnich doświadczenia związanych z pracami nad szczepionkami nowotworowymi, nie tylko przeciwko czerniakowi.

Ponadto, nasza ostatnia generacja szczepionek rakowych, patenty złożone w maju tego roku, zawiera tzw. indukowane komórki macierzyste, które będą zastosowane też w następnej generacji szczepionki SARS-CoV-2. Jeszcze nie tej nad którą obecnie pracujemy, a kolejnej. Przez lata pracy nad szczepionkami rakowymi poznaliśmy wiele mechanizmów obronnych, które są podobne do tych montowanych przeciwko wirusom. Z tym, że neutralizacja nowotworu jest bardziej skomplikowana niż wirusa. Jeżeli więc nasza szczepionka radzi sobie z czerniakiem, najbardziej zmutowanym nowotworem człowieka, to na tej podstawie konstruujemy szczepionkę SARS-CoV-2.

– I to będzie szczepionka „przed” czy „po”?
– Jej zadaniem będzie zapobiegać COVID po zakażeniu wirusem, czyli będzie profilaktyczna i podawana osobom zdrowym. Inni też idą w tym kierunku. My natomiast dysponujemy biologicznym adiuwantem, czyli wspomagaczem, skonstrowany przy pomocy inżynierii genetycznej. Są to składniki ciała człowieka, nic obcego dla organizmu, nie będą więc toksyczne. Mamy pozytywne doświadczenia w tym zakresie, bo w ciągu 30 lat daliśmy ponad 36 tys. dawek szczepionki czerniakowej i praktycznie nie mieliśmy NOP-ów, czyli niepożądanych odczynów poszczepiennych.

– Dalej nie macie funduszy na kontynuowanie badań klinicznych nad szczepionką rakową, brakuje Panu marnych 15 mln zł na dokończenie prac nad prototypem antySAR-CoV-2. Trudno to zrozumieć. Inni wydają setki milionów dolarów lub euro, by się przekonać…
– Mnie to też dziwi.

– W tym peletonie ścigającym się do mety z napisem „MAMY SZCZEPIONKĘ”, to w którym miejscu Pan się by się uplasował?
– Czuję się liderem, bo mam coś, czego nikt z „zawodników” nie ma. Najczęściej inne szczepionki bazują na tym, że podaje się do mięśnia pacjenta RNA, kwas rybonukleinowy na matrycy którego powstaną odpowiednie białka wirusa. Dopiero w mięśniu człowieka zaczyna się produkcja białka czy białek wirusa. Jak długo po podaniu takiej szczepionki organizm będzie odporny, to się okaże. Na razie tego nikt nie wie. Są to wystandaryzowane szczepionki, tylko, że każdy człowiek jest inny i w tym przypadku użyty jako bioreaktor, który może generować „lepszej lub gorszej jakości” fragmenty wirusa, które są matrycą dla układu odpornościowego. Natomiast w naszej szczepionce są już gotowe elementy wirusa (białka nie RNA) i będą te same u wszystkich zaszczepionych. To tak w wielkim uproszczeniu.

– Szczepionek anty-SARS/CoV-2/COVID-19 zapewne będzie wiele. Wśród nich może być i polska. Jak już zaistnieją, to na tyle skuteczne będą w opanowaniu epidemii, na ile będzie powszechne ich użycie. Pan opowiada się z dobrowolnym czy obowiązkowym modelem szczepienia?
– Oczekuje pan ode mnie odpowiedzi, która w dzisiejszych czasach, ma charakter wręcz polityczny. Wiem, że szczepionki wymazały z życia człowieka wiele śmiertelnych chorób. I to mi wystarczy, bym miał o nich jednoznaczną ocenę.

Czerniak - jak go rozpoznać?

Rozwijamy nasz serwis dzięki wyświetlaniu reklam.

Blokując reklamy, nie pozwalasz nam tworzyć wartościowych treści.

Wyłącz AdBlock i odśwież stronę.

Najnowsze