Dane o epidemii są ZAWYŻANE i wzrasta LĘK w społeczeństwie przed wirusem

2020-10-05 19:56 Andrzej Bęben
Zbigniew Martyka
Autor: YT

Majowa rozmowa spotkała się z żywym zainteresowaniem odbiorców. Wywiad był cytowany w wielu mediach. Wówczas dr n. med. ZBIGNIEW MARTYKA, ordynator oddziału obserwacyjno-zakaźnego Szpitala w Dąbrowie Tarnowskiej, stwierdził, że „z medycznego punktu widzenia nie ma epidemii...”. Co w październiku nasz rozmówca sądzi o zarazie? Niebawem druga część wywiadu z „niepokornym” doktorem.

„Super Express”: – Teraz, gdy codziennie wykrywa się wirusa u ponad tysiąca osób, mówię o polskich realiach, nadal Pan obstaje przy majowej tezie?

Zbigniew Martyka: – Po pierwsze – samo wykrycie wirusa nie jest równoznaczne ze stwierdzeniem, że ktoś zachorował. U prawie każdego człowieka dorosłego można stwierdzić obecność wirusa ospy wietrznej (VZV), który aktualnie nie daje objawów klinicznych choroby, choć w każdej chwili w sytuacji obniżenia odporności może się ujawnić pod postacią półpaśca. Ponadto, istotą problemu jest to, że WHO zmieniła definicję pandemii. Według tej nowej można nazwać pandemią każdą chorobę infekcyjną, która rozszerza się szybko po świecie. Przy dzisiejszych możliwościach szybkiego przemieszczania się można powiedzieć, że jest pandemia zapalenia płuc, HIV/AIDS, cytomegalii (CMV), mononukleozy zakaźnej (EBV), zakażeń jelitowych itp. Możemy wybierać. Najbardziej chyba rozprzestrzenia się zakażenie CMV i EBV, gdyż praktycznie każdy dorosły ma wysokie wartości przeciwciał IgG, które świadczą o przebytym zainfekowaniu tymi wirusami. W zdecydowanej większości przypadków te zakażenia przebiegają bezobjawowo, ale według nowej definicji WHO, która nie wymaga spełnienia kryterium wysokiej śmiertelności – to też można nazwać pandemią. Moglibyśmy więc także robić przesiewowe badania, zarządzać kwarantannę, obostrzenia – w stosunku do wielu innych chorób, ale wybrano wirusa SARS-CoV-2.

– A po drugie?

– Po drugie: w chwili obecnej wykonuje się wiele testów i nie jest prawdą, że wykonujemy je tylko u osób z objawami chorobowymi . Żąda się poświadczenia o braku zakażenia SARS-CoV-2 od osób wyjeżdżających do sanatorium, pacjentów skierowanych na rehabilitację, do DPS czy Zakładu Opiekuńczo-Leczniczego, przed każdym planowym przyjęciem do szpitala, nawet z powodu choroby nie mającej nic wspólnego z infekcją. Spotkałem się nawet z podobnymi wymogami u osób przyjmowanych do pracy w różnych firmach. Te osoby nie są chore – bo nie mają objawów chorobowych, ale jeśli stwierdzi się u nich obecność wirusa – kwalifikuje się jako chorych. To oczywiście także zawyża statystyki. I po trzecie – weszliśmy w okres wzmożonych zachorowań na choroby infekcyjne i jest normalne, że w tym czasie więcej pacjentów ulega infekcjom. Różnym infekcjom – i SARS-CoV-2 nie odbiega od tego trendu. Koniecznie chcę zwrócić uwagę na istotny aspekt rozpoznań „choroby Covid”. Mogę?

– Proszę, słuchamy.

– W mowie potocznej często używamy określenia „ma covida” lub „zachorował na covida”. Trzeba jednak wyjaśnić, że nie jest to określenie precyzyjne. COVID-19 (COrona VIrus Disease ) to przyjęty skrót choroby, którą wywołuje koronawirus SARS-CoV-2. SARS w tym wypadku to skrót od Severe Acute Respiratory Syndrome, czyli ciężki ostry zespół oddechowy, ponieważ w ten sposób choroba się objawia. Mówiąc inaczej – COVID to ostra choroba zakaźna układu oddechowego wywołana wirusem SARS-CoV-2. Można być zakażonym wirusem SARS-CoV-2 i nie chorować na COVID mówię o bezobjawowym nosicielstwie lub łagodnych objawach infekcyjnych, które trudno byłoby nazwać ostrą chorobą.

Jeśli pacjent zgłasza się do placówki ochrony zdrowia, np. do oddziału zakaźnego lub jest wstępnie diagnozowany w izbie przyjęć tegoż oddziału, to w przypadku stwierdzenia obecności wirusa SARS-CoV-2 jest albo przyjmowany do oddziału – jeśli ma poważne objawy chorobowe wymagające hospitalizacji. Albo jest odsyłany do izolacji – jeśli objawy są lekkie lub wcale nie występują, a wymaz był wykonany ze wskazań administracyjnych. Pacjent oczywiście otrzymuje zwolnienie lekarskie, jeśli pracuje, a w dokumentacji lekarskiej wpisuje się symbol choroby – według klasyfikacji ICD-10. Jeśli chodzi o wirusa SARS-CoV-2 to są dwie możliwości: albo go stwierdzono albo nie. W przypadku stwierdzenia wirusa w wymazie od tego pacjenta wpisuje się nowo utworzony kod: U07.1, natomiast jeśli nie wykryto wirusa: kod będzie miał postać U07.2.

– Co oznaczają te kody?

– Posłużę się cytatem z komunikatu, z 6 marca, Centrum Systemów Informacyjnych Ochrony Zdrowia: „W związku z informacją Światowej Organizacji Zdrowia o utworzeniu specjalnego kodu dla jednostki chorobowej COVID-19 informujemy, że do Międzynarodowej Statystycznej Klasyfikacji Chorób i Problemów Zdrowotnych – ICD-10, w rozdziale XXII Kody dla celów specjalnych, wprowadzono kod U07.1 COVID-19”. Czyli U07.1 oznacza, że pacjent zachorował na ostrą chorobę zakaźną nazywaną COVID-19. Taką informację podaje się w dokumentacji lekarskiej oraz na wystawionym druku zwolnieniowym, nawet jeśli pacjent nie ma żadnych objawów chorobowych; skutkuje to m.in. dodatkiem wypłacanym do zwolnienia lekarskiego. Jednak w statystyce – wszyscy ci pacjenci są podawani jako chorzy, co widać w informacjach medialnych o tym, że „dziś stwierdzono tyle a tyle nowych zachorowań”. To kolejny element sztucznego zawyżania danych i w efekcie – wzbudzania lęku w społeczeństwie.

– Pańskie poglądy na COVID-19 i okolice sprawiają, że jest osobą popularną. Na Facebooku ma Pan już profil osoby publicznej.

– Nie jestem osobą, która szuka poklasku. Jeśli coś robię, to w głębokim przekonaniu, że jest to słuszne i uświadamia ludziom prawdę, z którą coraz trudniej się w dzisiejszym świecie przebić. Prawdziwe jest twierdzenie, że o wiele łatwiej jest oszukać ludzi, niż przekonać ich, że zostali oszukani. Mimo to uważam, że prawdę należy głosić, nawet, jeśli jest to bardzo trudne i spotykają nas za to różne przykrości czy wręcz szykany...

Najnowsze
Najnowsze artykuły