Jedną z głównych przyczyn udarów mózgu, zawałów serca i przedwczesnych zgonów jest nadciśnienie tętnicze, które w naszym kraju dotyka ok. 11 mln osób. Nie boli, nie daje wczesnych sygnałów ostrzegawczych, a mimo to każdego dnia odbiera ludziom przyszłość – plany, sprawność, niezależność.
Choroba, która nie krzyczy
Choroby sercowo-naczyniowe, w centrum których znajduje się nadciśnienie tętnicze, od lat pozostają najczęstszą przyczyną zgonów Polaków, nie nowotwory, których boimy się najbardziej, ale właśnie te choroby.
– To jedno z największych wyzwań zdrowotnych współczesnej Polski – nie tylko dlatego, że dotyczy milionów osób, ale dlatego, że przez długi czas pozostaje niewidoczne. Pacjent często czuje się dobrze, funkcjonuje normalnie, realizuje swoje życie, aż nagle pojawia się udar, zawał, niewydolność serca. Wtedy wszystko, co było oczywiste, przestaje takie być – mówi prof. dr hab. n. med. Anna Tomaszuk-Kazberuk z Kliniki Kardiologii, Lipidologii i Chorób Wewnętrznych Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Białymstoku. – A przecież możemy mieć kontrolę nad własnym zdrowiem, poddając się badaniom profilaktycznym i lecząc nadciśnienie, jeśli już się pojawi.
Wiemy, jak leczyć, ale…
Nadciśnienie tętnicze jest jedną z najlepiej poznanych chorób przewlekłych. A jednak w Polsce prawidłową kontrolę ciśnienia osiąga jedynie 23-33 proc. pacjentów.
– Problemem nie jest brak leków czy wiedzy ekspertów, bo te posiadamy, ale bariery systemowe, psychologiczne, organizacyjne i niska świadomość społeczna, słaba współpraca na linii pacjent-lekarz oraz dramatycznie niska adherencja, czyli brak konsekwencji ze strony pacjenta – podkreśla dr hab. n. med. Jacek Wolf z Kliniki Nadciśnienia Tętniczego i Diabetologii Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego. – Tymczasem skuteczne leczenie nadciśnienia tętniczego to dziś zadanie systemowe. To nie jest wyłącznie kwestia recepty. To edukacja pacjenta, systematyczna kontrola, konsekwentne stosowanie wytycznych, współpraca lekarzy POZ, specjalistów, pielęgniarek, farmaceutów oraz aktywna rola pacjentów i organizacji pacjenckich.
Leczenie „szyte na miarę”
Leczenie nadciśnienia tętniczego powinno być dostosowane do pacjenta, do jego stylu życia, osobistych planów, realizacji ważnych planów życiowych. Inaczej należy postępować z osobą młodą, nieobarczoną jeszcze innymi schorzeniami, a inaczej ze starszym pacjentem. Im młodszy pacjent, tym mniej stosuje się do zaleceń, bo jemu wizja udaru czy zawału wydaje się daleka czy wręcz nierealna. Gdyby jednak otrzymał od lekarza przekaz, że nadciśnienie prowadzi do zaburzeń erekcji, najprawdopodobniej przejąłby się tym i zaczął przestrzegać zaleceń lekarza. Jest to tym bardziej istotne, że na nadciśnienie coraz częściej chorują coraz młodsi.
Misja życia 50/30
W trosce o zdrowie Polaków, w odpowiedzi na wyzwania związane z tym problemem, z inicjatywy Polskiego Towarzystwa Nadciśnienia Tętniczego, powstał program „Misja 50/30. Ciśnienie pod kontrolą”, realizowany w ramach już XXII edycji kampanii Servier dla Serca. Jego zasadniczym celem jest osiągnięcie do 2030 r. co najmniej 50-proc. odsetka pacjentów z prawidłowo kontrolowanym ciśnieniem tętniczym.
– To cel ambitny, ale realny – podkreśla dr hab. Jacek Wolf. Z kolei Adrianna Sobol, psycholog i psychoterapeutka z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego dodaje:
– Samodyscyplina, wsparcie społeczne, poczucie sprawczości to elementy, które podtrzymują adherencję. Jeśli pacjent wie, co jest stawką, wtedy bierze leki - dla siebie, i dla tych, których kocha.
To, jak ważna jest motywacja w osiąganiu celów, także tych terapeutycznych, mówi też siatkarz, złoty medalista MŚ z 2014 r., Andrzej Wrona.
– Jak się ma cel i do niego dąży, ma się motywację, to można wiele osiągnąć. To dotyczy również, a może i przede wszystkim zdrowia.
Książka celów życiowych i zdrowotnych pacjenta z nadciśnieniem tętniczym „Twoja Misja Życia” do pobrania za pomocą kodu QR:
i