Spór między lekarzami a NFZ. Czy pacjent na nim zyska czy straci?

2020-10-29 19:00 abe
pieniądze
Autor: pixnio.com

NFZ nie chce podpisywać nowych umów terminowych z świadczeniodawcami POZ (podstawowej opieki zdrowotnej), ale je przedłużać aneksem na pół roku, od 1 stycznia do 30 czerwca 2021 r. Lekarze mają w ciągu tygodnia podpisać aneksy. „Zalecam nie podpisywać tego dokumentu do czasu zamieszczenia komunikatu w tej sprawie przez Porozumienie Zielonogórskie” – apeluje jego prezes, Jacek Krajewski. NFZ ostatnio podwyższył stawki za udzielanie teleporad.

„W 2020 r. z powodu epidemii znacząco zmniejszyła się liczba realizowanych porad, a to doprowadziło do pogorszenia dostępności do świadczeń POZ. Nie wpłynęło to jednak na obniżenie wynagrodzenia świadczeniodawców, co więcej, lekarze podstawowej opieki zdrowotnej otrzymali i otrzymują dodatkowe środki na udzielanie świadczeń związanych z wykrywaniem i leczeniem COVID-19 oraz pokrycie zwiększonych kosztów związanych z bezpieczeństwem sanitarnym praktyk” – zakomunikował (28 października) Narodowy Fundusz Zdrowia. Inaczej: za mniej pracy, dostaniecie tyle samo – zdaje się przekonywać NFZ lekarzy zastanawiających się nad anektowaniem kontraktu. Chodzi o to, że z 6 tys. umów podpisanych z lekarzami POZ, ok. 4 tys. zawarto na czas nieokreślony. Pozostali mają umowy obowiązujące do końca tego roku. „W celu zapewnienia ciągłości i kontynuacji opieki nad pacjentami, do świadczeniodawców POZ przesłano aneksy przedłużające do 30 czerwca 2021 roku okres obowiązywania umów wygasających z końcem grudnia” – tłumaczy NFZ.

Express Biedrzyckiej - Bartosz Arłukowicz: Lekarze błagają o pomoc! Stoimy nad przepaścią

Największa organizacja skupiająca lekarzy POZ, czyli Porozumienie Zielonogórskie, jest zbulwersowana taką ofertą: – Rozmawialiśmy z decydentami w sprawie przedłużenia kontraktów na 2021 r. Oświadczyli, że w razie niepodpisania przez podmioty aneksów, „znajdą alternatywny sposób udzielania świadczeń w POZ”. Ta arogancja wymaga wymuszenia szacunku dla ciężko pracujących, narażających życie profesjonalistów medycznych – komentuje decyzje NFZ dla Termiediów prezes Krajewski. „W trosce o bezpieczeństwo pacjentów i zapewnienie im dostępu do Podstawowej Opieki Zdrowotnej w warunkach epidemii COVID-19, liczymy że propozycja przedłużenia umów o pół roku spotka się ze zrozumieniem świadczeniodawców” - przypiera do muru lekarzy rodzinnych NFZ.

Gdyby więc ok. 2 tys. lekarzy POZ nie aneksowało kontraktów, to pacjenci mieliby udzielane świadczenia w „alternatywny sposób”? W jaki? Nadal przez teleporadę, ale udzielaną przez? Właśnie przez kogo? Prezes Krajewski w liście otwartym do NFZ i Ministerstwa Zdrowia stwierdza: „Pracujemy na pierwszej linii, chorujemy, niektórzy z nas, tak jak koleżanka z województwa świętokrzyskiego, umierają. Ryzykujemy zatem zdrowie i życie dla naszych pacjentów, przyjmując z pokorą ich niezadowolenie i często rozpacz z powodu braku efektu dotychczas podejmowanych przez władze działań”. Pacjenci mają w pamięci to, że częstą formą świadczenia medycznego, a w niektórych placówkach jedyną, była (i jest) teleporada.

Wobec znacznego przyrostu dziennych zakażeń SARS-CoV-2, gabinety lekarzy rodzinnych i przychodnie zdrowia raczej nie będą szeroko otwierały drzwi dla pacjentów. Wzrasta przecież zagrożenie zarażenia się personelu. Gdy personel jest w kwarantannie, przychodnia nie funkcjonuje. Teleporady mają zminimalizować takie niebezpieczeństwo. Od niedawna lekarze POZ mają nowe stawki za udzielanie teleporad. 40 złotych dodatkowego wynagrodzenia dostanie lekarz POZ za wykonanie teleporady dla pacjenta z COVID-19. Gdy chory przyjdzie do przychodni, lekarz dostanie od NFZ za spotkanie/badanie fizykalne 75 zł. Gdy odwiedzi pacjenta dodatek wynosi 100 zł.

Najnowsze
Najnowsze artykuły