Jednak, mimo że nowoczesne terapie wydłużyły czas przeżycia i poprawiły jakość życia, choroba nadal wiąże się z niepewnością i dużym obciążeniem psychicznym. Szpiczak jest chorobą o charakterze nawrotowym, więc nawet w okresie remisji pacjenci i ich bliscy żyją w poczuciu oczekiwania na jego nawrót. Życie ze szpiczakiem porównuje się do maratonu bez wytyczonej trasy biegu – zarówno pacjent, jak i lekarz nie wiedzą, jakie kolejne przeszkody i kiedy się pojawią, ani, jak długo ta droga potrwa.
Szansa na dłuższe remisje
Optymalną byłaby taka terapia, która wydłuży okresy remisji, a skróci okresy nawrotów. I taka możliwość już się pojawiła.
To lek celowany, przeznaczony dla nawrotowego lub opornego na leczenie szpiczaka plazmocytowego, o zupełnie nowym mechanizmie działania niż stosowane dotychczas
– mówi prof. Iwona Hus, kier. Kliniki Hematologii Państwowego Instytutu Medycznego MSWiA w Warszawie. – Taki „pocisk sterowany”, będący połączeniem przeciwciała monoklonalnego z lekiem cytostatycznym. Jego działanie polega na tym, że najpierw przeciwciało monoklonalne znajduje na powierzchni komórek szpiczakowych, charakterystyczne dla nich, białko BCMA, a następnie do ich środka wprowadza lek, który te rakowe komórki niszczy.
Potrzebujemy różnych terapii
– Już teraz jesteśmy na dobrej drodze ku temu, żeby ze szpiczakiem plazmocytowym można byłoby żyć jak z chorobą przewlekłą – zwraca uwagę prof. Krzysztof Giannopoulos, prezes Polskiego Towarzystwa Hematologicznego i Transfuzjologicznego.
Potrzeba nam jednak jeszcze nowocześniejszych leków, ukierunkowanych na różne ścieżki leczenia. Teraz czekamy na refundację i tej terapii, i terapii CAR-T, już refundowanej w niektórych nowotworach hematologicznych, ale jeszcze nie w szpiczaku. I oczywiście takich, które znacząco wydłużać będą czas remisji.
Nawrót to nie tylko zmiana leczenia
Pojawienie się nawrotu zawsze jest ogromną traumą dla chorego ze szpiczakiem. Dlatego powinien być traktowany jako moment krytyczny w opiece nad pacjentem, wymagający uruchomienia rozszerzonego pakietu wsparcia, a nie wyłącznie modyfikacji leczenia farmakologicznego. Nie jest to bowiem sytuacja wymagająca zmiany schematu leczenia, ale etap, w którym szczególnie wyraźnie ujawniają się potrzeby rehabilitacyjne, emocjonalne, społeczne i informacyjne – podkreślają eksperci, autorzy raportu „Potrzeby i oczekiwania pacjentów z nawrotem szpiczaka plazmocytowego”.
Każdego roku w Polsce diagnozuje się ok. 2 tys. nowych przypadków szpiczaka plazmocytowego, średni wiek rozpoznania to ok. 70 lat. I chociaż jest to nowotwór głównie osób starszych, to chorują coraz młodsi. Prawie 40 proc. pacjentów stanowią osoby poniżej 65. r.ż.