To niestety nie był zły sen… 8-letni chłopiec nagle przestał oddychać

Jeszcze poprzedniego dnia nic nie zapowiadało tej tragedii. Dawid, zdrowy, wysportowany 8-latek żartował z mamą i braćmi, wspólnie planowali, co będą robić nazajutrz, bo pomysłów zwykle to on miał najwięcej.

– Ok. piątej nad ranem przyszedł do mnie do łóżka, a ja usłyszałam coś jakby charczenie, Chciałam nim lekko potrząsnąć, powiedzieć, że to na pewno tylko zły sen. Ale to nie był sen. Dawid nagle przestał oddychać – mówi pani Joanna, mama Dawida, choć po tych czterech tygodniach mówienie o tej tragedii jest dla niej męką – Wpadłam w panikę, zaczęłam krzyczeć. Przybiegli starsi braci Dawida. I też zaczęli krzyczeć: – Mamo, on nie oddycha! Potem to już ledwo pamiętam. Zaczęliśmy syna reanimować, któryś wykręcił 112.

Dyspozytorka oznajmiła, żeby nadal reanimować, a jak nie pomoże, to… zadzwonić pod 999. I się rozłączyła. Tymczasem Dawid to odzyskiwał, to tracił oddech. Zadzwonili więc pod 999. A czas mijał… Kiedy przyjechała karetka, okazało się, że nie może zabrać go do szpitala, bo jest w niej tylko ratowniczka, a tu trzeba karetki specjalistycznej. Kiedy przyjechała druga karetka, wezwana przez tę ratowniczkę, minęło już prawie pół godziny. Pani Joanna przypomina sobie, że z wezwaniem tej drugiej też chyba był jakiś problem, bo usłyszała, jak ratowniczka krzyczy do telefonu: – Przecież tu jest 8-letnie dziecko, nie oddycha! Kiedy karetka nadjechała, chłopiec nie oddychał, nie biło mu serce, nie żył. Dopiero po kilku minutach, z pomocą profesjonalnej aparatury, udało się przywrócić go do życia. Ale te 30 minut oczekiwania na taką pomoc doprowadziły do tragedii.

Stan wegetatywny, niedotlenienie mózgu

Chłopiec trafił na oddział intensywnej terapii w szpitalu dziecięcym przy ul. Niekłańskiej w Warszawie, z rozległym, ciężkim uszkodzeniem mózgu. Jeszcze kilka tygodni temu był całkowicie zdrowym, roześmianym chłopcem, grał w piłkę, jeździł na rowerze, razem z mamą ćwiczył na siłowni. Teraz leży bez kontaktu, wymaga ciągłego wspomagania specjalistycznej aparatury.

Na OIOM-ie spędził cztery tygodnie, potem został przeniesiony na oddział neurologiczny. Co będzie dalej, nie wiadomo. Lekarze – a był badany przez specjalistów wielu dziedzin, nie wiedzą, co mogło spowodować to nagłe zatrzymanie funkcji życiowych. Odpowiedzi nie przyniosły również liczne testy i badania, jakim chłopiec został poddany. Wynika z nich, że…był zdrowy. Być może, według jednej z hipotez, przyczyna może tkwić w zaburzeniach przewodnictwa w sercu i gospodarce hormonalnej, co zdarza się w okresie dojrzewania. – Ale, gdyby tak było, to tego typu zdarzenia są do opanowania, pod warunkiem, że szybko dojdzie do interwencji medycznej – mówi pani Joanna. – No właśnie, szybka interwencja…

Będę walczyć – nie tylko dla Dawida

Jakie są perspektywy dla chłopca – trudno przewidzieć. Jednak jest nadzieja, że zostanie wybudzony, będzie żył, choć z jakąś niepełnosprawnością. Ale rehabilitacja jest kosztowna, trudna do udźwignięcia przez rodzinę. Stąd prośba pani Joanny o pomoc. – Każda, nawet najmniejsza kwota przekazana w darowiźnie to krok w maratonie o życie Dawida – mówi pani Joanna. – Nie pozwólmy, żeby historia mojego syna zakończyła się ciszą. Dlatego chcę nagłośnić tę tragedię, do której prawdopodobnie nie musiałoby dojść, gdyby pomoc nadeszła w porę. Żeby uratować inne dzieci.

Pomoc dla Dawida pod linkiem: https://dzieciom.pl/podopieczni/46522

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki