Chciał wynająć domek, stracił prawie 60 tysięcy złotych przez naciągaczy
Chciał wynająć domek, a skończyło się na stracie pieniędzy. Jak informuje lubuska policja, oszukany przez nieuczciwego "klienta" mężczyzna stracił prawie 60 tysięcy złotych. Sprawa zaczęła się od zwykłego ogłoszenia w internecie. Mężczyzna wystawił na portalu ofertę wynajmu domku. Jeszcze tego samego dnia odezwała się osoba zainteresowana najmem. Rzekomy klient zaproponował płatność i wysłał link do strony, która wyglądała wiarygodnie. Pokrzywdzony wszedł w link. Na stronie miał podać numer konta, imię i nazwisko. Te dane wystarczyły oszustom, aby przejść do kolejnego etapu. Po pewnym czasie do mężczyzny zadzwoniła osoba podająca się za pracownika banku. Rozmówca poinformował go, że ktoś próbował włamać się na jego konto, ale pieniądze miały zostać zablokowane.
Telefon "z banku" z informacją o zagrożonych oszczędnościach? Nie daj się nabrać!
Fałszywy pracownik banku przekonywał, że sprawa będzie dalej prowadzona po weekendzie. Potem przyszedł kolejny telefon. Tym razem rozmowa miała dotyczyć zabezpieczenia konta i oszczędności. Mężczyzna był przekonany, że rozmawia z bankiem i że jego pieniądze są chronione. Prawda wyszła na jaw dopiero później. Z konta pokrzywdzonego zniknęło niemal 60 tysięcy złotych. Dopiero w placówce banku mężczyzna dowiedział się, że nie brał udziału w żadnej procedurze zabezpieczania pieniędzy, tylko padł ofiarą oszustów. Policja przypomina, że oszuści często wykorzystują dane podane przez ofiarę. W numerze konta znajdują się informacje pozwalające ustalić bank. Jeśli przestępcy znają także imię i nazwisko, mogą brzmieć bardzo przekonująco. Ofiara może mieć wrażenie, że naprawdę dzwoni do niej jej bank.
Funkcjonariusze apelują, aby nie działać pod presją i nie ufać ślepo osobom dzwoniącym z informacją o zagrożeniu pieniędzy. Taką rozmowę najlepiej przerwać i samodzielnie zadzwonić na oficjalną infolinię banku. Trzeba też pamiętać, że oszuści potrafią podszyć się pod każdy numer telefonu. Policja podkreśla, że decyzje dotyczące oszczędności trzeba podejmować spokojnie. Przestępcy celowo wywołują strach i pośpiech, bo wtedy łatwiej nakłonić ofiarę do błędu. W tym przypadku manipulacja zakończyła się stratą prawie 60 tysięcy złotych.