Do niebezpiecznego zdarzenia doszło w sobotę, 31 października, w miejscowości Siedlisko w powiecie nowosolskim. Policjanci drogówki otrzymali informację o samochodzie, który uderzył w przydrożne drzewo. Kiedy funkcjonariusze dotarli na miejsce, zobaczyli rozbite audi. Samochód był praktycznie doszczętnie zniszczony.
Za kierownicą siedział 36-latek. Mundurowi szybko zorientowali się, że mają do czynienia z pijanym kierowcą.
– Od mężczyzny wyczuwalna była silna woń alkoholu, a badanie wykazało, że miał prawie 2,5 promila – informuje st. asp. Justyna Sęczkowska-Sobol z Komendy Powiatowej Policji w Nowej Soli.
Najbardziej przerażające jest jednak to, że mężczyzna nie podróżował sam! W samochodzie znajdowało się również dwoje dzieci. Pijany kierowca naraził je na ogromne niebezpieczeństwo. Na szczęście, mimo potężnego uderzenia w drzewo, nikomu nic się nie stało.
Jakby tego było mało, podczas sprawdzania danych 36-latka policjanci dokonali kolejnego odkrycia. Mężczyzna miał aktywny zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych! Nie miał więc prawa siadać za kierownicą nawet na trzeźwo. Tymczasem zdecydował się prowadzić samochód kompletnie pijany, w dodatku przewożąc dzieci.
Kierowca został zatrzymany, a jego rozbite audi odholowano na koszt właściciela. Podczas przesłuchania 36-latek przyznał się do przedstawionego mu zarzutu. Następnie trafił przed sąd, który na wniosek prokuratora zdecydował o jego tymczasowym aresztowaniu na trzy miesiące.
Teraz mężczyźnie grozi nawet pięć lat więzienia, wysoka grzywna i dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów. Odpowie również za spowodowanie zdarzenia drogowego i popełnione wykroczenia.
– Pamiętajmy, że każdy nietrzeźwy kierujący na drodze, to potencjalny sprawca ludzkiego nieszczęścia – ostrzegają lubuscy policjanci.
Tym razem skończyło się na zniszczonym samochodzie i zatrzymaniu kierowcy. Najważniejsze, że dwoje dzieci wyszło z tego koszmaru bez szwanku. Aż strach pomyśleć, jak niewiele brakowało, by ta pijacka przejażdżka zakończyła się tragedią.