W tym roku susza hydrologiczna dała nam się we znaki znacznie szybciej niż w poprzednich latach. Już w pierwszej połowie maja, gdy wybraliśmy się nad Wisłę w Fordonie, poziom rzeki wynosił nieco ponad 130 centymetrów.
Według danych Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej, 16 czerwca poziom wody w Wiśle w Bydgoszczy wynosił zaledwie 114 centymetrów. Trzy dni później było to już 159 centymetrów, ale w ostatnich dniach stan rzeki zaczął się drastycznie obniżać.
Jak podaje IMGW, obecnie nie ma możliwości poprawnego wykonania automatycznego pomiaru. Powodem jest spadek poziomu Wisły w Fordonie poniżej 110 centymetrów. Znajdujący się przy brzegu wodowskaz łatowy pokazuje, że stan rzeki to około 100 centymetrów. A do rekordu brakuje już tylko kilkunastu centymetrów - najniższy w historii poziom Wisły w Fordonie zmierzono we wrześniu 2015 roku, gdy stan rzeki wynosił zaledwie 86 centymetrów.
Na szczęście prognozy wskazują, że w nadchodzących dniach spadnie sporo deszczu, dzięki czemu stan Wisły już niebawem powinien się podnieść. Warto przypomnieć, że tak niski poziom Wisły to nic nowego, a rok temu o tej porze mieliśmy do czynienia niemal z identyczną sytuacją. Na początku lipca 2025 wodowskaz w bydgoskim Fordonie pokazywał nieco poniżej 100 cm.
W czwartkowy (16 lipca) wieczór wybraliśmy się na spacer nad Wisłę w Fordonie, gdzie można było zobaczyć coraz bardziej wyłaniające się z wody łachy. Brzegi rzeki znajdują się obecnie tak nisko, że betonowe nabrzeże jest teraz całkowicie odkryte.
Trwająca susza hydrologiczna jest wynikiem długotrwałego braku opadów (zarówno śniegu zimą, jak i deszczu wiosną). Wpływ na obecną sytuację hydrologiczną mają przede wszystkim zmiany klimatyczne. Wysokie temperatury przyspieszają parowanie wody z powierzchni gleby i zbiorników, z kolei globalne ocieplenie prowadzi do częstszych i dłuższych okresów bez opadów. Nie bez znaczenia jest również działalność ludzi, którzy na wielu obszarach zastępują zieleń betonem.
Skutki suszy hydrologicznej odczuwamy już od kilku lat. To między innymi zwiększone ryzyko pożarów w lasach, trudności w nawadnianiu upraw i hodowli, które wpływają na spadki plonów i straty w rolnictwie, a także ograniczenie przepływu rzek, mające negatywny wpływ na jakość wody.