Historia psa zaczęła się 6 grudnia, gdy mieszkańcy Bydgoszczy zauważyli dużego, błąkającego się psa. Od tego czasu był widywany w wielu dzielnicach miasta, m.in. w Śródmieściu, Fordonie, Osowej Górze, a także w Osielsku i Łochowie. Pies pozostawał w ciągłym ruchu, był czujny i nieuchwytny.
Wolontariusze wielokrotnie apelowali, by nie próbować łapać psa na własną rękę. Jak podkreślali, pies działała w trybie przetrwania – zmęczona, zestresowana i instynktownie unikała ludzi. Każda nieprzemyślana próba zbliżenia mogła skończyć się ucieczką lub reakcją wynikającą ze strachu, a nie agresji.
Jednym z dramatycznych momentów było zdarzenie przy ulicy Przemysłowej, gdy pies był o krok od zabezpieczenia. Nagły wybuch petardy spłoszył go i zniknął.
W poszukiwania zaangażowały się setki osób – mieszkańcy rozwieszali plakaty, informacje o psie rozchodziły się po forach i mediach społecznościowych. Dla wielu psiak stał się symbolem wytrwałości – zarówno swojej, jak i ludzi, którzy nie przestawali jej szukać.
We wtorek, 13 stycznia, nadeszła wiadomość, na którą wszyscy czekali - pies został złapany w niewielkiej miejscowości pod Poznaniem. Jak się później okazało, suczka przebyła ponad 120 kilometrów. Była wystraszona, ale nie agresywna. To był pierwszy raz od wielu tygodni, gdy mogła spokojnie odpocząć. To, co wydarzyło się później, zaskoczyło wszystkich!
Dzień po wielkim sukcesie, do wolontariuszek odezwała się rodzina z Wielkopolski, pytając, czy odnaleziony berneńczyk to nie ich pies, który zaginął w sierpniu 2025 roku.
Otrzymaliśmy zdjęcia. Duże podobieństwo… Emocje nie do opisania… od złości – że jak to, dopiero teraz?! – przez obawy, czy to na pewno ona/oni – po łzy radości, gdy doszło do spotkania! – opowiada wolontariuszka Agnieszka.
Okazało się, że Bella miała wszczepiony chip umożliwiający identyfikację. Po weryfikacji dokumentów, zdjęć i historii zaginięcia, potwierdzono, że to rzeczywiście ona.
Chwila nieuwagi i pies zniknął, zapewne w poszukiwaniu właścicieli. Niestety nie było im dane skrzyżować swoich dróg aż do dziś – dodaje Agnieszka.
Po miesiącach rozłąki i dramatycznych poszukiwań Bella wróciła w końcu do rodziny.
W ciągu trzech minut pies przeszedł taką przemianę, że nawet nam skapnęło miłością jak do własnego człowieka! – podkreśla wolontariuszka.
Ta historia pokazuje, jak wielką rolę odgrywa cierpliwość, determinacja i współpraca setek ludzi, którzy nie poddali się, wierząc, że zaginiony berneńczyk odnajdzie drogę do domu.