Nowe fakty

10-letni Mateusz nie żyje. Potrącił go kierowca BMW. Sąd bezwzględny dla Krzysztofa P.

2024-02-12 18:11

Wypadek w Wawrowie pod Gorzowem Wielkopolskim (województwo lubuskie) wstrząsnął opinią publiczną. 10-letni Mateuszek zginął przed wyjazdem na ferie. Potrącił go kierowca BMW, 26-letni Krzysztof P. Sąd podjął decyzję w sprawie aresztu dla podejrzanego.

W poniedziałek (12 lutego 2024) informowaliśmy czytelników "Super Expressu" o nowych okolicznościach sprawy wypadku w Wawrowie. Przypomnijmy - 9 lutego na terenie województwa lubuskiego zginął 10-letni Mateusz. Chłopczyk miał pojechać na ferie do Zakopanego, ale nigdy tam nie trafi. Potrącił go 26-letni kierowca BMW, Krzysztof P., który następnie uciekł z miejsca zdarzenia. Podejrzany usłyszał zarzuty spowodowania wypadku komunikacyjnego ze skutkiem śmiertelnym, ucieczki z miejsca zdarzenia oraz prowadzenia pojazdu pomimo orzeczonego zakazu.

- Wobec niego został zastosowany na trzy miesiące środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania - przekazała Agnieszka Hornicka-Mielcarek z Prokuratury Rejonowej w Gorzowie Wielkopolskim, cytowana przez Polską Agencję Prasową.

Czytaj więcej o sprawie: 10-letni Mateusz zginął pod kołami BMW. Sprawca przyznał się do winy

Wawrów: Śmiertelny wypadek w Lubuskiem. Okoliczności przerażają

W niedzielę zarzuty poplecznictwa w związku z potrąceniem 10-latka usłyszały dwie osoby: 24-letnia Paulina M. i 28-letni Arkadiusz P. Według ustaleń policji, mogli ukryć samochód w lesie w miejscowości Lipy (powiat gorzowski) oraz utrudniać śledztwo. Kobieta dodatkowo usłyszała też zarzut posiadania znacznych ilości substancji psychotropowych. Oboje nie przyznali się do winy. Paulina M. nie chciała też złożyć wyjaśnień, zrobił to 28-latek, ale na obecny etapie prokuratura nie informuje o ich szczegółach.

Do potrącenia 10-latka doszło w piątek około północy w podgorzowskim Wawrowie, podczas gdy dzieci szykowały się do wyjazdu w góry. W trakcie pakowania przez nie rzeczy do autokaru jadący z dużą prędkością samochód potrącił jednego z uczestników wycieczki i uciekł z miejsca zdarzenia. Dziesięciolatek zmarł w szpitalu. Z jaką prędkością poruszał się Krzysztof P.? To ustalą biegli. 

Zatrzymany przez policję w sobotę Krzysztof P. miał przy sobie narkotyki. Śledczy badają, czy prowadził pod ich wpływem. Sprawdzają też wątek wypożyczenia auta przez osobę, która nie miała uprawnień do prowadzenia pojazdu. Podejrzanemu o spowodowanie wypadku 26-latkowi grozi od 5 do 20 lat więzienia. Mężczyzna czuje skruchę. Prokuratura podaje, że dopiero teraz dochodzi do niego, co tak naprawdę się stało. Rodzinie i bliskim ofiary składamy wyrazy współczucia. Do tematu będziemy wracać.

Groby polskich rajdowców. Kierowcy ginęli w strasznych wypadkach. Niezapomniani
Nasi Partnerzy polecają