Międzyrzecz: Nosić czy nie nosić? Oto jest pytanie!

2020-03-26 18:57 DUT
Miedzyrzecz
Autor: Dariusz Dutkiewicz Można nosić tak by nikt nie widział, że nosimy.

W mieście powstały co najmniej dwie szkoły odnośnie noszenia maseczek mających chronić przed wirusem. Pierwsza, której wyznawczyniami są przede wszystkim panie, zakłada że maseczki powinni nosić chorzy i osoby mające kontakt z osobami starszymi. Druga zakłada, że strzeżonego Pan Bóg strzeże, a maska nie parzy.

W mieście powstały co najmniej dwie szkoły odnośnie noszenia maseczek mających chronić przed wirusem. Pierwsza, której wyznawczyniami są przede wszystkim panie, zakłada że maseczki powinni nosić chorzy i osoby mające kontakt z osobami starszymi. Druga zakłada, że strzeżonego Pan Bóg strzeże, a maska nie parzy

Pan Damian za ciężkie pieniądze zakupił maseczki mające uchronić jego i rodzinę przed zakażeniem. Tak wyposażony wyszedł przed dom, a tu sąsiadka w śmiech. - Gdzież to się sąsiad tego korony nabawił - rzecze kobieta z kpiącym uśmiechem. Jak się okazało, sąsiadka wyczytała w internecie, że maseczki powinny nosić tylko osoby już zarażone.

Tymczasem pan Damian, póki co czuje się całkiem dobrze. No ale w telewizji widział, że dla przykładu Chińczycy i to prawie wszyscy, chodzą w maseczkach. Ba, tak samo Japończycy. A to przecież narody światłe. Swymi wątpliwościami podzielił się pan Damian z innym sąsiadem, a konkretnie autorem niniejszego tekstu.

No cóż internet, internetem, ale sąsiedzi postanowili zapytać u źródła czyli u zaprzyjaźnionego międzyrzeckiego ratownika medycznego. Ten jednoznacznie stwierdził, że przymusu nie ma, ale lepiej nosić. I postanowił wytłumaczyć to na zdrowy rozum. - Jeżeli zamierzamy kaszlnąć, kichnąć to człowiek kulturalny sięga po chusteczkę, żeby nie rozsiewać kropelek, no i z drugiej strony, jeżeli ktoś w naszym pobliżu też kaszlnie czy kichnie wprost na nas, to lepiej mieć maseczkę czy nie - zapytał retorycznie pan Bartek. - Zużytą maskę zawsze można ściągnąć i wyrzucić do kosza, a skażonej buźki wyrzucić się nie da. No chyba, żeby ktoś strasznie się zawziął.

Miedzyrzecz
Autor: Dariusz Dutkiewicz Maseczki to towar właściwie luksusowy.

Jak nie wiadomo o co chodzi, to z reguły o pieniądze. No bo rzeczywiście ceny maseczek na międzyrzeckim rynku sięgnęły zenitu. Maska, której przydatność wynosi zaledwie godzinę to wydatek od siedmiu do dziesięciu złotych. I tutaj, o ile w ogóle na ten bardzo deficytowy towar trafimy, trzeba bardzo uważać na cenę i jakość.

Pan Damian swoje maseczki zakupił po 10 zł za sztukę. Trochę sobie następnego dnia pluł w brodę, bowiem po drugiej stronie miasta lepsze jakościowo, tzn. posiadające więcej warstw, mógł nabyć po 8 zł. Kupił i te, bo przecież wiadomo, że wirus tak szybko nie ustąpi.

Na koniec jeszcze jeden maseczkowy problem. Otóż zdaniem żony pana Damiana, maseczki są delikatnie mówiąc, mało twarzowe. Na wszystko jednak jest rada. Oto na ulicach Międzyrzecza coraz częściej spotkać można osoby, które maski zakrywają różnego rodzaju szalikami, apaszkami i całkiem nieźle to wygląda. Póki oczywiście jest chłodno, bo raczej trudno wyobrazić sobie tak opatuloną osobę w czerwcu. No ale do tego czasu, miejmy nadzieję, wirus pozostanie tylko bolesnym wspomnieniem.