Skandal w parafii w Trzcinicy. Ksiądz miał romans z parafianką

i

Autor: Google Street View/Pixabay

Skandal w kościele

Nagie zdjęcia księdza Wiesława obiegły parafię. Wierni mieli dość skandali lubieżnego duchownego? Policja podjęła zaskakujące kroki!

2022-11-24 15:45

Czy policja próbuje zastraszyć parafian, którzy ujawnili skandale z udziałem ks. Wiesława C., byłego proboszcza z Trzcinicy? Tak wynika z najnowszej publikacji "Gazety Wyborczej". Po reportażu, który ukazał się w ubiegłym tygodniu, jeden z parafian został pilne wezwany na komendę na przesłuchanie. Policji nie interesowało jednak rozpowszechnianie nagich zdjęć duchownego, a to, kto powiadomił o sprawie prasę.

Wraca sprawa księdza Wiesława C., który wywołał skandal obyczajowy w Trzcinicy pod Kępnem, gdzie przez 8 lat pełnił funkcję proboszcza. Reportaż o lubieżnym zachowaniu księdza, romansach z mężatkami oraz nagich zdjęciach, które trafiły do kurii opublikowała "Gazeta Wyborcza". Ksiądz Wiesław C. zasłynął w parafii zachowaniem dalekim od kościelnych standardów. Wyborcza dotarła do parafian, którzy opowiedzieli o wyskokach księdza.

Ksiądz romansował z mężatką

Jednym z bohaterów reportażu był pan Maciej, którego żona wdała się w romans z proboszczem i to miało być powodem odwołania księdza Wiesława z pełnionej funkcji. Pan Maciej dotarł do konwersacji swojej żony z duchownym na czacie w mediach społecznościowych. Ksiądz miał wysyłać swojej kochance nagie zdjęcia i pisać do niej m.in. „Będę cię lizał z każdej strony", „Będziesz błagać, żebym cię wyr…".

Ks. Wiesław w rozmowie z parafianinem na początku wszystkiemu zaprzeczył, ale kiedy ten postraszył go nagłośnieniem sprawy przyznał się do romansu. Pan Maciej zgłosił też sprawę do kurii. Niedługo później proboszcz odszedł z parafii - jak początkowo przekazała kuria na własne życzenie. Jednak później rzecznik kurii ks. Przemysław Kaczkowski wyjaśnił, że ksiądz Wiesław C. został odwołany w związku z ujawnionym skandalem. Były proboszcz z Trzcinicy dostał upomnienie kanoniczne i naganę. Według kurii w Kaliszu odbył również „rekolekcje o charakterze pokutnym".

Nagie zdjęcia księdza Wiesława

Po roku posługi w Ostrowie Wielkopolskim, ks. Wiesław otrzymał nominację na nową parafię w Gądkowicach, którą miał objąć w sierpniu tego roku. Duchowny przyjechał nawet na parafię rozpakował się, ale jeszcze tego samego dnia wyjechał. Jak się okazało, w tym samym czasie kuria otrzymała jego nagie zdjęcia. Jak podaje "Wyborcza", robione przez samego duchownego przed lustrem. Zdaniem kurii winni tej sytuacji byli parafianie z Trzcinicy, którzy chcieli zemścić się na kapłanie. Do kurii wezwany został m.in. nowy proboszcz z Trzcinicy ks. Mariusz Buczek. Po objęciu stanowiska miał on dostawać anonimy, a do kurii wpływały skargi na niego. Zdaniem parafian, którzy wielokrotnie podejmowali próby interweniowania w obronie nowego proboszcza w kurii, to była zemsta ks. Wiesława C.

Sprawa ostatecznie trafiła na policję, która miała zająć się rozpowszechnianiem nagich zdjęć duchownego. Na przesłuchanie wzywani byli parafianie, w tym pan Maciej, którego żona romansowała z księdzem.

Parafianie wzywani na przesłuchanie

Akcja nabrała jednak rozpędu po publikacji "Gazety Wyborczej". Jak informuje gazeta, jeden z ich rozmówców został ponownie wezwany na przesłuchanie do komendy w Kępnie po ukazaniu się reportażu w trybie pilnym. Na przesłuchaniu obecna była policjantka asp. Monika Musiała oraz adw. Tomasz Mielcarek, pełnomocnik byłego proboszcza. Na początku przesłuchania policjantka miała dopytywać o nagie zdjęcia księdza, w tym o to, czy nowy proboszcz był w ich posiadaniu.

Gdy zaprzeczyłem, policjantka powiedziała: "Przypominam, że za składanie fałszywych zeznań grozi odpowiedzialność karna". Odebrałem to jako sugestię, że oczekuje innej, niezgodnej z faktami odpowiedzi – relacjonuje parafianin w rozmowie z "Wyborczą"

Później policjantka zaczęła dopytywać o nagłośnienie sprawy w mediach i o to skąd dziennikarz znał szczegóły sprawy. – Policjantka wprost powoływała się na reportaż „Wyborczej". Pytała, co to ma być, dlaczego zostało to rozdmuchane - przytacza wypowiedź parafianina "Gazeta Wyborcza". Parafianin zaprzeczył, by rozmawiał z „Wyborczą" o sprawie księdza, ale po wyjściu z przesłuchania skontaktował się z redakcją. – Policja chce się dowiedzieć, kto rozmawiał z waszą gazetą. Odbieramy to jako próbę zastraszenia, by nie rozmawiać z dziennikarzami. Policja nie ma do tego prawa - cytuje jego słowa "Wyborcza".

Gazeta postanowiła skontaktować się z komendą policji w Kępnie. Ta jednak zaprzeczyła, by policjanta rozmawiała podczas przesłuchania o kontaktach z dziennikarzem. Tę samą wersję przekazała prokuratura nadzorująca sprawę. Jak przyznał rozmówca gazety, w protokole przesłuchania, który podpisał, pominięto tę część przesłuchania. W wyjaśnieniu przesłanym do redakcji, policja powołała się na wniosek o przesłuchanie złożony przez pełnomocnika ks. Wiesława.

W rozmowie z "Wyborczą" adw. Tomasz Mielcarek zaprzeczył, by taki wniosek składał, ale przyznał, że miał taki zamiar, o czym policja wiedziała. Adwokat początkowo przyznał, że temat reportażu był poruszany na przesłuchaniu, nie chciał tego jednak komentować, ale później zmienił zdanie i zaprzeczył, by policjantka pytała o artykuł.

Policja ustala, kto ujawnił skandal z księdzem

W najnowszej publikacji o skandalach wywołanych przez księdza Wiesława "Gazeta Wyborcza" zarzuca mł. asp. Monice Musiale, że zignorowała art. 5 Prawa prasowego, który brzmi: "Każdy, zgodnie z zasadą wolności słowa i prawem do krytyki, może udzielać informacji prasie". Zdaniem gazety policjantka dociekając, kto rozmawiał z gazetą złamała również art. 15 Prawa prasowego, o zachowaniu tajemnicy dziennikarskiej, w tym nieujawniania danych rozmówców. Policja w Kępnie postawiła jednak sprawę jasno. W wyjaśnieniu przesłanym do redakcji napisała: „na obecnym etapie brak jest jakichkolwiek podstaw do prowadzenia postępowania wyjaśniającego wobec policjantki".

Wykład o egzorcyzmach