Hania Terlecka wraca do Kielc. "Cieszymy się każdym dniem, jakby miał być tym ostatnim"

2020-11-30 10:35
Hania Terlecka wraca do Kielc. Cieszymy się każdym dniem, jakby miał być tym ostatnim
Autor: Wielka walka małej Hani/Facebook Hania Terlecka wraca do Kielc. "Cieszymy się każdym dniem, jakby miał być tym ostatnim"

Nikomu w Kielcach nie trzeba przedstawiać Hani Terleckiej. W ubiegłym roku, gdy dziewczynka nie miała jeszcze skończonych dwóch latek, jej los poruszył serca tysięcy ludzi w całej Polsce, dzięki czemu udało się dokonać zdawałoby się nierealnej rzeczy - zebrano aż 6 mln zł na długie i ciężkie leczenie Hani w USA. Terapia dobiegła końca, ale walka o życie dziewczynki będzie trwać w Polsce. Na to jednak potrzeba pieniędzy.

Losy Hani relacjonujemy w naszym portalu na bieżąco. We wrześniu leczenie dziewczynki w USA dobiegło końca, rozpoczęła się dalsza walka o zdrowie i życie maleństwa. Hania wraz z rodzicami sposobi się do powrotu do domu, gdzie leczenie będzie wciąż trwało. Ruszyła kolejna zbiórka, zorganizowano ponownie licytacje przedmiotów. Teraz przed Hanią intensywna rehabilitacja, rezonanse magnetyczne co 3 miesiące i liczne konsultacje lekarskie, nie wyłączając ze specjalistów w Stanach. Rodzice Hani nie ukrywają, że myśleli, iż wszystko co najgorsze jest już za nimi.

- Nasz plan był inny. Myśleliśmy, że jak to piekło się skończy to wrócimy z Hanią za rączkę i powiemy wygraliśmy. Niestety życie pisze własne scenariusze. Okazało się, że przed nami jest jeszcze bardzo długa i wyboista droga. Hania widzi to zapewne inaczej, nie poddaje się, nie myśli co jeszcze przed nią i ciagle pokazuje nam ile ma w sobie siły i nadal wierzy, że jeszcze los się do niej uśmiechnie. Cieszymy się każdym dniem, jakby miał być tym ostatnim i odliczamy dni, kiedy już będziemy w komplecie w domu - czytamy na stronie "Wielka walka małej Hani".

Wciąż nie wiadomo czy walka o życie małej dziewczynki jest wygraną. Imponujący jest hart ducha maleńkiego dziecka, które nie poddaje się mimo trudów wielomiesięcznego leczenia. Na ten moment jest jednak zbyt wcześnie, by stwierdzić, jakie efekty dała terapia.

- Patrząc na to wszystko na chłodno z perspektywy czasu , to bardzo przykre, że po takim leczeniu, takiej pomocy z Waszej strony podczas badań nadal jest widoczne coś, co wygląda na żywe komórki nowotworowe pozostające w płynie mózgowo-rdzeniowym Haneczki. Jednak czego nie wiemy my i czego nie wiedzą lekarze, to czy te widoczne w badaniach laboratoryjnych komórki rakowe zostały wystarczająco uszkodzone przez chemioterapię, że ich przeznaczeniem jest raczej śmierć niż reprodukcja - zastanawiają się rodzice Hani.

Każdy może pomóc wyrwać się Hani ze szponów choroby. Wystarczy wpłacić dowolną sumę POD TYM ADRESEM.

Otwarcie szpitala tymczasowego w MCK w Katowicach