Jak informuje Karol Macek z kieleckiej policji, zgłoszenie o dryfującym ciele wpłynęło na numer alarmowy 112 kilkanaście minut przed godziną 13:00, w czwartek, 29 kwietnia. Zwłoki mężczyzny w wieku około 70-80 lat dryfowały na powierzchni zalewu kieleckiego. Na miejscu stawiły się służby ratunkowe. Strażacy wydobyli zmarłego na brzeg, na jakąkolwiek pomoc medyczną było już za późno.
- Zwłoki mężczyzny znajdowały się w odległości ok. trzech metrów od brzegu, nie było potrzeby wodowania łodzi. Strażacy w kombinezonach nurkowych weszli do wody i przetransportowali mężczyznę na brzeg, lekarz stwierdził zgon - informuje Marcin Nyga, rzecznik kieleckiej straży pożarnej.
Jak zdradził Marcin Nyga, okoliczności towarzyszące zgłoszeniu były iście makabryczne, wskazywały na to, że w Kielcach mogło dojść do zbrodni. Na szczęście jednak służby zdementowały mrożące krew w żyłach pogłoski.
ZOBACZ TEŻ: Śmiertelny wpadek w Obicach. Policja szuka świadków!
- W zgłoszeniu była mowa o reklamówce na głowie zmarłego, ale my tej informacji nie potwierdziliśmy, choć rzeczywiście znajdowała się w pobliżu zmarłego. Absolutnie jednak nie była założona na jego głowie - podkreśla rzecznik kieleckiej straży pożarnej.