Wyrok dla bestii z Radlina! Dwa tygodnie katował partnerkę! "Nigdy nie czułem się mordercą"

2021-06-23 17:56
Wyrok dla bestii z Radlina! Dwa tygodnie katował partnerkę! Nigdy nie czułem się mordercą
Autor: Pixabay Jest wyrok dla Mariana P., który przez dwa tygodnie brutalnie znęcał się nad swoją 37-letnią partnerką Barbarą. Kobieta zmarła cierpiąc potworne katusze, ratownicy, którzy zastali jej zmasakrowane ciało nigdy nie widzieli podobnych obrażeń zadanych przez człowieka.

Jest wyrok dla Mariana P., który przez dwa tygodnie brutalnie znęcał się nad swoją 37-letnią partnerką Barbarą. Kobieta zmarła cierpiąc potworne katusze, ratownicy, którzy zastali jej zmasakrowane ciało nigdy nie widzieli podobnych obrażeń zadanych przez człowieka. Głowa Barbary była tak opuchnięta, że stała się niemal dwa razy większa, nie było też widać oczodołów. Jej ciało pokrywały rany i krwiaki. Marian P. bił swoją partnerkę pięścią, a także rozmaitymi przedmiotami, jakie wpadły mu w rękę: kijkiem, szczotką szuflą. 60-letni dzisiaj Marian P. ma długą kryminalną historię: od 1985 roku odpowiadał za ataki nożem i siekierą oraz gwałt. Mimo to twierdzi, że wszystko z nim w porządku. - Ja nigdy nie czułem się mordercą, ani sadystą. Ja nie mam czegoś takiego, jestem raptusem - mówił na sali sądowej, cytowany przez TVP3 Kielce Marian P.

Przypomnijmy - do makabrycznego zdarzenia doszło 22 sierpnia 2020 roku. Osoba zgłaszająca poinformowała, że 37-latka z Radlina potrzebuje pomocy medycznej. Ratownicy niezwłocznie ruszyli na miejsce, gdzie zastali ranną 37-latkę i 59-letniego mężczyznę. Od razu ratownikom rzuciły się w oczy obrażenia na ciele 37-latki, które wskazywały na to, że mieszkanka Radlina została dotkliwie pobita. Ratownicy byli w szoku, widząc rany: głowa kobiety była niemal dwa razy większa wskutek opuchlizny, nie było widać oczodołów rannej, na ciele znajdowały się liczne krwiaki i skaleczenia. 37-latka w obecności lekarzy straciła przytomność, po czym przewieziono ją do szpitala. Tam zmarła. Początkowo w sprawie zatrzymano trzy osoby, ostatecznie dowody wskazały, że brutalnym oprawcą był 59-letni wówczas Marian P.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Po tragedii w Sielpi i Chańczy: Jak NIE zabić się nad wodą? Policja uczy i wyjaśnia

- 59-latek od kilkunastu dni znęcał się fizycznie i psychicznie nad 37-letnią konkubiną, a w nocy z 23 na 24 sierpnia 2020 roku, działając w zamiarze ewentualnym pozbawienia kobiety życia, zadał jej szereg ciosów w istotne dla życia i zdrowia części ciała, w tym w głowę, powodując obrażenia skutkujące jej zgonem pomimo udzielenia specjalistycznej pomocy przez wezwany na miejsce personel medyczny, który wezwali policjanci po przybyciu na miejsce - informował przed niemal rokiem Daniel Prokopowicz, rzecznik kieleckiej prokuratury.

Proces w sprawie oprawcy toczył się przed Sądem Okręgowym w Kielcach. Niedawno zapadł wyrok, 60-letni dzisiaj morderca usłyszał wyrok dożywocia, resztę życia spędzi w więzieniu. Przed sądem przyznał, że do makabrycznej zbrodni popchnęła go... zazdrość o partnerkę.

- Ja nigdy nie czułem się mordercą, ani sadystą. Ja nie mam czegoś takiego, jestem raptusem - przekonywał cytowany przez Radio Kielce oskarżony.

To nie pierwszy konflikt z prawem w życiu 60-letniego Mariana P. Na przestępczą ścieżkę mężczyzna zszedł jeszcze w 1985 roku, w późniejszych latach atakował innych ludzi siekierą i nożem, dopuścił się też gwałtu. Oprócz wyroku dożywocia, zabójca będzie również pozbawiony praw publicznych przez 10 lat.

Tak wyglądają groby harcerek, które zabiła burza