Pogrzeb księdza Wójtowicza. Wzruszające słowa biskupa podczas kazania

2020-01-17 12:43 bs
Uroczystości pogrzebowe księdza Wojciecha Wójtowicza. Msza święta odbyła się pod przewodnictwem bp Edwarda Dajczaka
Autor: DOMIN Uroczystości pogrzebowe księdza Wojciecha Wójtowicza. Msza święta odbyła się pod przewodnictwem bp Edwarda Dajczaka

W Miastku (pomorskie) trwają uroczystości pogrzebowe księdza Wojciecha Wójtowicza, rektora Wyższego Seminarium Duchownego w Koszalinie. Zginął on w wypadku samochodowym. Miał zaledwie 44 lata. Msza święta odbyła się pod przewodnictwem bp Edwarda Dajczaka. W trakcie kazania, ale także po nim padło wiele wzruszających słów.

Uroczystości odbyły się w kościele pw. NMP Wspomożenia Wiernych w Miastku. Mała świątynia wypełniona była do ostatniego miejsca. Tłum wiernych stał także na zewnątrz. 

- To nie moje słowa, ale chcę je tu przytoczyć. Z życiem śmierć próbuje sobie jakoś radzić, ale nie z miłością - powiedział biskup Edward Dajczak, biskup diecezjalny koszalińsko-kołobrzeski. Mówił też o tym jak wyglądało pożegnanie księdza w seminarium. - Alumni czuwali i modlili się całą noc przy trumnie. 

Bp Dajczak zwracał też uwagę na indywidualność i niepowtarzalność każdego człowieka. - Kogo przyszliście pożegnać? Człowieka! Jesteśmy nie zlepkiem komórek, ale ukochanymi dziećmi Boga - zaznaczał bp Dajczak. 

- Nie ma ludzi niezastąpionych mówimy. To nieprawda. Ogromna nieprawda - podkreśla biskup. - W Bogu jesteśmy wybrani w sposób niepowtarzalny. Nie jesteśmy kopiami - dodał.

Biskup podkreślał rolę aktywnego życia duchowego. - Życie ludzkie nie spełnia się samoistnie. Życie ludzkie to rzeczywistość, którą trzeba uzupełnić. Trzeba życie wypisać do ostatniego wersetu. Nigdy jednak się nie wie kiedy ta żmudna praca ludzka się skończy - mówił duchowny.

Ksiądz Wojciech Wójtowicz, rektor Wyższego Seminarium Duchownego w Koszalinie zginął w wypadku samochodowym w poniedziałek.

Do tragedii doszło na trasie do Polanowa. Ksiądz próbował wyminąć sarnę, która wyskoczyła mu przed maskę.

Niestety, rozbił się na drzewie i poniósł śmierć na miejscu.