Spis treści
- Rekord wszech czasów: 251 milionów złotych dla chorych dzieci
- Wsparcie od firm i gigantów internetu
- Najmocniejsze momenty streamu. Zgolone głowy, tatuaże i pojednania
- Dobro wróciło od producenta paluszków Beskidzkich. "Jesteśmy dumni, że mogliśmy dołączyć do tej niezwykłej akcji"
- Finał, który przejdzie do historii
Rekord wszech czasów: 251 milionów złotych dla chorych dzieci
Dziewięciodniowy stream Łatwoganga przejdzie do historii – to największa charytatywna transmisja na żywo na świecie, zakończona wynikiem ponad 251 mln zł. W szczycie oglądało ją nawet 1,6 mln osób jednocześnie, a licznik wpłat rósł z minuty na minutę.
Akcja wystartowała 17 kwietnia i była napędzana jednym utworem – „Ciągle tutaj jestem (diss na raka)” Bedoesa 2115 i 11‑letniej Mai Mecan, podopiecznej fundacji. To właśnie ta piosenka stała się impulsem do stworzenia największego internetowego poruszenia w historii polskiej sieci.
Wsparcie od firm i gigantów internetu
Do akcji dołączyły największe polskie firmy, znane marki i popularni twórcy internetowi. Wśród tych, którzy przekazali najwyższe wpłaty, znaleźli się m.in.: XTB, Zen.com, Kuchnia Vikinga , WK Dzik, Budimex, InPost czy Allegro.
Ogromne wsparcie popłynęło też od najpopularniejszych twórców i artystów, którzy nie tylko wpłacali pieniądze, ale również nakręcali tempo zbiórki. Wśród nich byli m.in.: Friz i Ekipa, Tromba, Revo, Kubańczyk, Bedoes, Young Leosia, Tede, Peja, Roksana Węgiel, Edyta Pazura, Blanka Lipińska i Katarzyna Nosowska.
To właśnie połączenie siły internetu, biznesu i gigantycznej mobilizacji widzów sprawiło, że zbiórka urosła do historycznego poziomu.
Najmocniejsze momenty streamu. Zgolone głowy, tatuaże i pojednania
Podczas transmisji działo się wszystko, co tylko można sobie wyobrazić:
Gwiazdy ogoliły głowy – m.in. Katarzyna Nosowska, Edyta Pazura czy Blanka Lipińska, solidaryzując się z dziećmi walczącymi z rakiem.
Tede i Peja zakończyli wieloletni konflikt na oczach setek tysięcy widzów.
Roksana Węgiel śpiewała na żywo, a Kubańczyk zrobił sobie tatuaż zaprojektowany przez podopieczną fundacji.
Chris Martin z Coldplay nagrał specjalne wideo wspierające zbiórkę.
Sportowcy i celebryci – od Roberta Lewandowskiego po Adama Małysza – dorzucali kolejne cegiełki i nagrody na licytacje.
Dobro wróciło od producenta paluszków Beskidzkich. "Jesteśmy dumni, że mogliśmy dołączyć do tej niezwykłej akcji"
Wśród firm wspierających akcję znalazły się największe polskie marki, ale szczególne poruszenie wywołała wpłata 100 tysięcy złotych od firmy Aksam, producenta paluszków Beskidzkich. To gest, który ma wyjątkowy kontekst.
W lipcu 2024 roku w zakładzie Aksam w Malcu doszło do poważnego pożaru, który zniszczył część fabryki i na długi czas sparaliżował produkcję. Firma znalazła się w dramatycznej sytuacji, ale właściciele zadeklarowali wtedy publicznie, że nie zwolnią żadnego pracownika, niezależnie od strat. Internauci odpowiedzieli masową akcją wsparcia – w mediach społecznościowych zachęcali do kupowania paluszków Beskidzkich, by pomóc przedsiębiorstwu przetrwać trudny czas. Apel odbił się szerokim echem i pokazał jak wielka jest siła internetu.
Dziś role się odwróciły. Firma, która kiedyś otrzymała ogrom dobra od ludzi, teraz sama przekazała znaczącą kwotę na ratowanie życia dzieci. To przykład, że dobro wraca – czasem podwójnie, a czasem nawet potrójnie.
- Jesteśmy dumni, że mogliśmy dołączyć do tej niezwykłej akcji. To, co wydarzyło się wokół inicjatywy Łatwoganga i Fundacji Cancer Fighters, pokazuje ogromną siłę ludzi, którzy potrafią zjednoczyć się wokół naprawdę ważnego celu - mówi "Super Expressowi" Artur Klęczar, Wiceprezes Aksam | Beskidzkie Przekąski. - Dla nas, jako polskiej firmy rodzinnej, udział w tej akcji był naturalnym odruchem solidarności. Niespełna dwa lata temu sami doświadczyliśmy niesamowitej skali ludzkiego wsparcia, dlatego dziś szczególnie rozumiemy, jak ważne jest, by być obok tych, którzy najbardziej tego potrzebują.
Wiceprezes firmy podkreśla, że biznes ma sens nie tylko wtedy, gdy rośnie, ale także wtedy, gdy potrafi wspierać innych w najtrudniejszych momentach.
- Najważniejsze w tej historii nie są marki, firmy ani zasięgi, ale dzieci i rodziny, które dzięki tej pomocy otrzymają realne wsparcie. Cieszymy się, że możemy być częścią tak wielkiej mobilizacji - dodaje Artur Klęczar.
Finał, który przejdzie do historii
Łatwogang nie tylko pobił rekord Guinnessa – on go zmiażdżył! 251 milionów złotych to kwota, która realnie zmieni życie tysięcy dzieci i ich rodzin. A historia producenta paluszków Beskidzkich pokazuje, że internet potrafi tworzyć nie tylko afery, ale też najpiękniejsze łańcuchy dobra.