Kierowców czeka prawdziwy test cierpliwości. Powroty z Bożego Ciała 2026 mogą zamienić się w wielogodzinny koszmar

2026-06-03 6:00

Niedzielne popołudnie po długim weekendzie to dla wielu kierowców najtrudniejszy moment roku. Drogi krajowe i autostrady wypełnią się autami wracającymi z gór i znad morza. Podpowiadamy, na których trasach korki będą najdłuższe i jak zaplanować podróż, by nie spędzić połowy dnia w męczącym zatorze.

Potężne korki w Krakowie

i

Autor: Klaudia Bobela

Czerwcówka 2026: Kiedy spadnie lawina aut na polskie drogi?

Boże Ciało w 2026 roku wypada 4 czerwca. Tradycyjnie oznacza to, że wielu z nas ruszy w Polskę, korzystając z czerwcowego słońca i sprzyjającej aury. Największe wyzwanie czeka nas jednak w niedzielę, 7 czerwca. To właśnie wtedy nastąpi kulminacja powrotów, która dla osób nieprzygotowanych na drogowe wyzwania może okazać się wyjątkowo uciążliwa. Jeśli planujesz być w domu wieczorem, musisz liczyć się z tym, że tysiące innych osób wpadło na dokładnie ten sam pomysł.

Szczyt ruchu przypada zazwyczaj na godziny popołudniowe i wieczorne, co czyni ten konkretny dzień jednym z najbardziej obciążonych w całym kalendarzu drogowym. Czerwcówka to specyficzny okres – o tej porze roku natężenie ruchu jest znacznie wyższe niż podczas weekendów majowych, ponieważ pogoda częściej zachęca do dalekich podróży. Warto zatem zawczasu przemyśleć strategię powrotną, by uniknąć najgorszych godzin spędzonych na asfalcie.

Z gór pod górkę. Zakopianka znów będzie wymagać cierpliwości

Wyjazd z Tatr w niedzielę kończącą długi weekend to klasyczny test dla nerwów każdego kierowcy. Legendarna Zakopianka, czyli trasa DK47 i odcinek S7, regularnie zamienia się w jeden wielki postój. Przejazd z Zakopanego do Krakowa, który zazwyczaj zajmuje około półtorej godziny, w niedzielne popołudnie 7 czerwca może wydłużyć się do 5, a nawet 6 godzin. Największe zatory tworzą się w rejonie Szaflar i Nowego Targu, gdzie ruch lokalny miesza się z ogromną falą turystów.

Wąskim gardłem pozostają też okolice Skomielnej Białej i wjazdy na trasę ekspresową S7. Mimo oddawania kolejnych nowoczesnych odcinków dróg, skala ruchu w takie dni po prostu przewyższa przepustowość trasy. Dodatkowym utrudnieniem bywają często bramki opłat na autostradzie A4 w Małopolsce, gdzie korek potrafi sięgać kilku kilometrów jeszcze przed samym wjazdem na południową obwodnicę Krakowa.

Kierunek: centralna Polska. Koszmar powrotów znad morza

Jeśli spędzasz wolny czas nad Bałtykiem, przygotuj się na trudną przeprawę przez Pomorze i Kujawy. Autostrada A1 to główna arteria dla mieszkańców centralnej i południowej Polski, co sprawia, że w niedzielny wieczór staje się ona wyjątkowo ciasna. Najgorsza sytuacja zazwyczaj panuje przed punktami poboru opłat. Szczególnie uważać trzeba w Nowej Wsi koło Torunia, gdzie niemal przy każdym dłuższym wolnym tworzą się wielokilometrowe kolejki aut czekających na wjazd lub płatność.

Problemy nie kończą się jednak na A1. Kierowcy wracający z zachodniej części wybrzeża muszą liczyć się z zatorami na drodze ekspresowej S3, zwłaszcza na odcinkach między Świnoujściem a Gorzowem Wielkopolskim. Bardzo nerwowo bywa też na drodze S6 oraz na Obwodnicy Trójmiasta. Tam natężenie ruchu jest tak duże, że wystarczy drobna stłuczka lub awaria jednego pojazdu, by całkowicie sparaliżować przejazd na wiele godzin.

Trudne przejazdy na A4 i innych drogach tranzytowych

Autostrada A4 to kolejna trasa, która 7 czerwca 2026 roku wystawi kierowców na próbę. Szczególnie trudna sytuacja spodziewana jest na Dolnym Śląsku. Węzły wokół Wrocławia, takie jak Bielany Wrocławskie, Kąty Wrocławskie czy Kostomłoty, to miejsca, gdzie ruch turystyczny z Sudetów i Karkonoszy spotyka się z intensywnym tranzytem wschód-zachód. Spowolnienia w tym rejonie są niemal gwarantowane i często nie wynikają z robót drogowych, a z samej liczby aut.

Podobnie wygląda sytuacja w okolicach Łodzi, gdzie krzyżują się kluczowe autostrady i drogi ekspresowe w samym sercu kraju. Powroty z różnych części Polski sprawiają, że węzły łączące A1 z A2 stają się niezwykle obciążone. Pamiętaj, że w takich miejscach często dochodzi do nagłego hamowania. Napięta atmosfera i zmęczenie wielogodzinną jazdą sprzyjają nieuwadze, co na tak ruchliwych trasach może szybko skończyć się niebezpiecznymi stłuczkami.

Praktyczne sposoby na powrót bez stresu. Omijaj te godziny

Zamiast stać w wielogodzinnym korku, warto pomyśleć o zmianie planów podróży. Najprostszym sposobem jest wyjazd w niedzielę wczesnym rankiem, najlepiej przed godziną 8:00. Większość osób rusza w drogę dopiero po śniadaniu lub ostatnim spacerze, więc poranek daje szansę na spokojny przejazd bez nerwów. Inną opcją jest przeczekanie największego szczytu i przesunięcie powrotu na poniedziałek rano, co zazwyczaj pozwala zupełnie uniknąć drogowych problemów.

Podczas samej jazdy kluczowe jest korzystanie z nawigacji analizującej ruch w czasie rzeczywistym. Takie aplikacje potrafią w porę ostrzec o nowym zatorze i zaproponować sensowny objazd trasami lokalnymi. Ważna jest też technika jazdy – staraj się zachować płynność, unikać gwałtownego hamowania i ruszania, co pomaga ograniczyć powstawanie zatorów bez wyraźnej przyczyny. Śledź też oficjalne komunikaty GDDKiA, które na bieżąco informują o utrudnieniach na trasie twojego przejazdu.

To jeden z najpiękniejszych bloków w Polsce. Nosi miano polskiego Manhattanu

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki