„Łzy cisną się do oczu”. W remizie nie mogą uwierzyć w tragedię Kuby
W sobotę (7 listopada) starszy posterunkowy Jakub Kulik stanął naprzeciw uzbrojonego mężczyzny, który urządził masakrę w centrum Krakowa. Razem ze starszym posterunkowym Arturem Morańskim powstrzymał napastnika. Obaj policjanci zostali ranni. Dla Jakuba starcie zakończyło się dramatycznie. Trafił do szpitala z ciężkimi obrażeniami.
W niedzielny poranek, ponad 100 kilometrów od miejsca tragedii, w remizie Ochotniczej Straży Pożarnej Leszczyny w Bielsku-Białej panowała zupełnie inna atmosfera niż zwykle. Jej prezes Władysław Szypuła nie potrafił ukryć wzruszenia. Jakub jest bowiem również strażakiem ochotnikiem tej jednostki.
– Te wydarzenia były jak grom z jasnego nieba. Nie mogę spokojnie siedzieć. W niedzielę rano przyjechałem do remizy. Patrzę teraz na tableau sprzed dwóch lat, z 115-lecia naszej OSP. Jest na nim zdjęcie Kuby w mundurze strażackim – opowiedział Polskiej Agencji Prasowej.
Widok fotografii kolegi, który teraz leży ciężko ranny w szpitalu, wywołał ogromne emocje.
– Jestem wzruszony, łzy cisną się do oczu. Jedyne, co mi przychodzi na myśl, to żeby wyzdrowiał – przyznał Szypuła.
„On ma serce na dłoni”. Taki jest bohater z Krakowa
Jakub Kulik dołączył do OSP Leszczyny około dziesięciu lat temu. Przez ten czas wielokrotnie ruszał na akcje ratownicze. Pomaganie innym nie było dla niego jedynie obowiązkiem. Stało się sposobem na życie.
– Dla niego służba była wszystkim. Wyjeżdżał na akcje. To nasza powinność: mamy chronić, bronić ludzi, dbać o ich bezpieczeństwo, dbać o ich majątek, o ich życie. Takich ludzi najbardziej potrzeba. Jestem dumny, że takiego strażaka mamy u siebie – podkreślił prezes OSP Leszczyny w rozmowie z PAP.
Ci, którzy znają Jakuba, zapamiętali go jako człowieka pełnego energii, zawsze gotowego do pomocy.
– On ma serce na dłoni. Taki po prostu jest: zawsze można na niego liczyć; energiczny, zmotywowany. W Krakowie wykazał się heroizmem. Mimo ran walczył o bezpieczeństwo innych – mówił wzruszony Szypuła.
Jakub nadal jest członkiem OSP Leszczyny. Teraz to jego koledzy i bliscy czekają na wiadomości ze szpitala.
Najpierw wojsko, potem policja. Teraz sam potrzebuje pomocy
Zanim Jakub Kulik wstąpił do policji, służył w 18. Bielskim Batalionie Powietrznodesantowym, należącym do 6. Brygady Powietrznodesantowej im. gen. Stanisława Sosabowskiego. Niedawno zakończył służbę wojskową i założył policyjny mundur.
W sobotę jego życie znalazło się w niebezpieczeństwie. Podczas wymiany ognia z napastnikiem został ciężko postrzelony.
Dawni koledzy z wojska poinformowali, że funkcjonariusz ma niesprawne jedno płuco. Zaapelowali również o pilne oddawanie krwi grupy AB Rh+.
– Jakub jest bohaterem, który ratował innych, a teraz to on potrzebuje wsparcia – napisali żołnierze 6. Brygady Powietrznodesantowej.
Osoby, które chcą odpowiedzieć na apel, mogą zgłaszać się do centrów krwiodawstwa, wskazując, że chcą pomóc Jakubowi Kulikowi. Aktualne zapotrzebowanie należy potwierdzić w placówce.
Według niedzielnych informacji MSWiA stan jednego z rannych policjantów był stabilny, a drugiego ciężki, ale stabilny.
„Trzeba zrobić wszystko, żeby doszedł do siebie”
W Bielsku-Białej o zdrowie Jakuba modlą się również mieszkańcy. W niedzielę wierni w parafiach na Leszczynach i osiedlu Złote Łany mają modlić się o jego powrót do zdrowia.
– Łączę się w bólu z bliskimi Kuby, z nim. Trzeba zrobić wszystko, żeby doszedł do siebie, do pełni sił – powiedział PAP prezes OSP.
Przypomnijmy, że w sobotniej strzelaninie w Krakowie zginęło sześć osób, a 16 zostało rannych. Napastnik został postrzelony i zatrzymany przez policjantów.
Jakuba Kulika i Artura Morańskiego docenił również premier Donald Tusk, który nazwał ich prawdziwymi bohaterami.
Dla kolegów z bielskiej remizy Jakub był jednak bohaterem na długo przed sobotnią tragedią. Teraz wszyscy czekają na jedno: żeby znów mogli zobaczyć go zdrowego, w strażackim mundurze.