Pieszy zginął na pasach. Zaskakująca decyzja w sprawie kierowcy BMW

Na ul. Piłsudskiego w Nowym Sączu zginął 50-letni mężczyzna przechodzący przez przejście dla pieszych. Prokuratura domagała się aresztu dla 20-letniego kierowcy BMW, który miał brać udział w nielegalnym wyścigu - zdaniem śledczych - ściśle związanym z tragicznym wypadkiem. Sąd podjął jednak decyzję, która dla wielu może być ogromnym zaskoczeniem.

Nogi pieszego na pasach. Na miniaturze moment uderzenia auta w człowieka. O wypadku w Nowym Sączu przeczytasz na SE.
Autor: brd24.pl/ Archiwum prywatne/ Pixabay.com
  • Sąd w Nowym Sączu nie przychylił się do wniosku o tymczasowe aresztowanie 20-letniego kierowcy BMW, podejrzanego o udział w nielegalnym wyścigu.
  • Mężczyzna jest drugim podejrzanym w sprawie śmiertelnego wypadku, do którego doszło 3 października około godziny 17:30, gdy 21-letni kierowca Volkswagena potrącił ze skutkiem śmiertelnym 50-letniego pieszego.
  • Sąd uznał, że dla 20-latka wystarczające będą środki wolnościowe, mimo że prokuratura zarzuca mu udział w nielegalnym wyścigu ulicami Nowego Sącza.

Tragiczny wypadek w Nowym Sączu. Sąd nie zgodził się na areszt dla 20-latka

Prokuratura Okręgowa w Nowym Sączu prowadzi śledztwo w sprawie tragicznego wypadku na ul. Piłsudskiego w Nowym Sączu. Dzisiaj (7 października) sąd rozpatrywał wniosek o zastosowanie najsurowszego środka zapobiegawczego wobec drugiego z uczestników domniemanego nielegalnego wyścigu, który - zdaniem śledczych - był przyczyną wypadku. 20-letni kierowca BMW nie trafi za kratki.

Sąd uznał, że na obecnym etapie postępowania dowodowego zachodzi wprawdzie uzasadnione podejrzenie popełnienia przestępstwa przez młodego mężczyznę, jednak nie ma konieczności stosowania izolacji. Przypomnijmy, że kilka dni wcześniej sąd zastosował trzymiesięczny areszt tymczasowy wobec 21-letniego kierowcy Volkswagena. Śledczy oskarżają go o spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym oraz bezpośredni udział w nielegalnym wyścigu ulicami miasta.

Przypomnijmy, do jakich dantejskich scen doszło 3 października około godziny 17:30. Z ustaleń powołanych biegłych oraz prokuratury wynika, że 21-latek pędził swoim Volkswagenem z zawrotną prędkością, wynoszącą co najmniej 120 km/h w terenie zabudowanym. Na jednym z przejść dla pieszych nie zdołał wyhamować i z ogromną siłą potrącił 50-letniego mężczyznę. Pieszy nie miał żadnych szans na przeżycie – w wyniku rozległych obrażeń zmarł na miejscu wypadku.

Śledztwo w sprawie wypadku śmiertelnego

Na miejscu tej tragedii przez wiele godzin pracowali prokuratorzy oraz biegły z zakresu rekonstrukcji wypadków drogowych. Badania wykazały, że sprawca wypadku był trzeźwy, jednak pobrano od niego krew do dalszych analiz toksykologicznych. Kluczowe dla sprawy okazały się jednak zeznania naocznych świadków oraz zabezpieczone nagrania z miejskiego monitoringu. To właśnie te dowody pozwoliły śledczym ustalić, że dramat na pasach to bezpośredni skutek drogowej rywalizacji.

Dzięki kamerom policjanci dotarli do drugiego uczestnika wyścigu – 20-letniego mieszkańca Sądecczyzny, który kierował BMW. Mężczyzna usłyszał zarzut udziału w nielegalnym wyścigu, jednak nie przyznaje się do winy. Jego wersję wydarzeń będą teraz weryfikować śledczy. Z kolei 21-letni kierowca Volkswagena przyznał się do samego potrącenia pieszego, ale stanowczo zaprzecza, jakoby brał udział w wyścigu. Przed śledczymi odmówił składania wyjaśnień, wyrażając jedynie skruchę i chęć przeproszenia rodziny ofiary. Obaj młodzi mężczyźni nie byli wcześniej karani sądownie, choć na swoim koncie mieli już mandaty za przekraczanie prędkości.

Sonda
Czy sprawcy śmiertelnych wypadków powinni otrzymywać karę jak za zabójstwo?
Pożar w Szpitalu im. Rydygiera w Krakowie

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki

ROLKI