Czy oskarżona Marta O. jest poczytalna?
Podczas ostatniej rozprawy oskarżonej o zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem męża - Marty O., jesienią 2025 roku, pojawiły się wątpliwości co do jej stanu psychicznego. Kobieta sprawiała wrażenie, jakby nie rozumiała pytań sędziego, odpowiadała na nie w sposób nieadekwatny. Dlatego skład sędziowski zdecydował się na skierowanie oskarżonej na obserwację psychiatryczną. Odbyła się ona w warunkach szpitalnych, a biegli nie mieli wątpliwości, że Marta O. jest poczytalna i może uczestniczyć w czynnościach procesowych. Gdy skład sędziowski otrzymał opinie biegłych proces Marty O. mógł ruszyć na nowo.
Oskarżyła Jana o gwałt. To nie wszystko!
W czwartek 23. kwietnia kobieta została doprowadzona z aresztu przed oblicze sądu. Poinformowała, że chce przeczytać wyjaśnienie, które napisała na kartce. Jednak po chwili rozpłakała się. Przewodniczący składu sędziowskiego sam odczytał jej pismo. Okazało się, że w nim kobieta najpierw przeprosiła rodzinę zamordowanego Jana R. po czym od razu oskarżyła najbliższych mężczyzny o to, że go porzucili gdy był bezdomny, w szponach choroby alkoholowej. - Pragnę przeprosić z całego serca rodzinę mojego męża Jana. wstydziliście się go, gdy był alkoholikiem i spał po krzakach i pustostanach, odwróciliście się od niego - napisała Marta O. W dalszej części pisma dodała, że nie może poradzić sobie z wyrzutami sumienia, oskarżyła także zabitego męża o gwałt.
Marta O. nie przyznała się do przewiezienia zwłok Jana R. do Oblekonia i podpalenia. - To nie ja zrobiłam - powiedziała. Nie przyznała się także do pobrania pieniędzy po śmierci męża z jego konta. - Nie wiem czy po śmierci męża korzystałam ze wspólnego rachunku, bo miałam też własny - mówiła. Przyznała się natomiast do najpoważniejszego z czynów, o które została oskarżona, mianowicie do zabójstwa.
Obrońca Marty O. złożył wniosek o odroczenie rozprawy i przesłuchanie swojej klientki w obecności biegłych psychiatrów i psychologów. Sąd oddalił jednak jego wniosek. Do sprawy będziemy wracać w "Super Expressie".