Marta zabiła męża, wywiozła ciało i spaliła?! Później oskarżyła Jana o coś strasznego

2026-04-23 16:13

Marta O. ( 54 l.) oskarżona o to, że dwa lata temu zabiła swojego męża ze szczególnym okrucieństwem a potem jego ciało wywiozła do Oblekonia i tam je spaliła, ponownie stanęła przed krakowskim sądem. Jej proces ruszył po tym jak biegli psychiatrzy i psychologowie orzekli, że kobieta może brać udział w czynnościach procesowych. Marta O. została także oskarżona o zbezczeszczenie zwłok i przywłaszczenie 27 tysięcy złotych emerytury zamordowanego. 

Czy oskarżona Marta O. jest poczytalna?

Podczas ostatniej rozprawy oskarżonej o zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem męża - Marty O., jesienią 2025 roku, pojawiły się wątpliwości co do jej stanu psychicznego. Kobieta sprawiała wrażenie, jakby nie rozumiała pytań sędziego, odpowiadała na nie w sposób nieadekwatny.  Dlatego skład sędziowski zdecydował się na skierowanie oskarżonej na obserwację psychiatryczną. Odbyła się ona w warunkach szpitalnych, a biegli nie mieli wątpliwości, że Marta O. jest poczytalna i może uczestniczyć w czynnościach procesowych. Gdy skład sędziowski otrzymał opinie biegłych proces Marty O. mógł ruszyć na nowo.

Oskarżyła Jana o gwałt. To nie wszystko!

W czwartek 23. kwietnia kobieta została doprowadzona z aresztu przed oblicze sądu. Poinformowała, że chce przeczytać wyjaśnienie, które napisała na kartce. Jednak po chwili  rozpłakała się. Przewodniczący składu sędziowskiego sam odczytał jej pismo. Okazało się, że w nim kobieta najpierw przeprosiła rodzinę zamordowanego Jana R. po czym od razu oskarżyła najbliższych mężczyzny o to, że go porzucili gdy był bezdomny, w szponach choroby alkoholowej.  - Pragnę przeprosić z całego serca rodzinę mojego męża Jana. wstydziliście się go, gdy był alkoholikiem i spał po krzakach i pustostanach, odwróciliście się od niego - napisała Marta O. W dalszej części pisma dodała, że nie może poradzić sobie z wyrzutami sumienia, oskarżyła także zabitego męża o gwałt.

Marta O. nie przyznała się do przewiezienia zwłok Jana R. do Oblekonia i podpalenia. - To nie ja zrobiłam - powiedziała. Nie przyznała się także do pobrania pieniędzy po śmierci męża z jego konta. - Nie wiem czy po śmierci męża korzystałam ze wspólnego rachunku, bo miałam też własny - mówiła. Przyznała się natomiast do najpoważniejszego z czynów, o które została oskarżona, mianowicie do zabójstwa.

Obrońca Marty O. złożył wniosek o odroczenie rozprawy i przesłuchanie swojej klientki w obecności biegłych psychiatrów i psychologów. Sąd oddalił jednak jego wniosek. Do sprawy będziemy wracać w "Super Expressie".

Galeria ze zdjęciami: Marta O. ponownie stanęła przed sądem w Krakowie

Pokój Zbrodni - Czarna Mańka

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki