Janusz O. (†53 l.), jego żona Renata (†52 l.) i ich córka Magdalena (21 l.) zginęli najprawdopodobniej od dwóch strzałów w głowę w nocy z piątku na sobotę we własnym domu w Ostrowcu Świętokrzyskim. Kilkanaście godzin później młodzieniec zabił sześć osób w Krakowie.
Ulica Tylna w Ostrowcu Świętokrzyskim, zgodnie ze swoją nazwą, znajduje się na tyłach rynku, w centrum miasta. Mieszkańcy żyją tu w kamienicach i blokach pamiętających lata 60. XX wieku. Na pierwszy rzut oka okolica wydaje się spokojna, choć w niedzielny poranek nietrudno spotkać osoby, które weekend świętują już od kilku dni. Taki jest śródmiejski koloryt tego miejsca.
Nie róbcie już zamieszania, stało się i już – mówi pan Paweł, który od rana obserwuje pracę policjantów i prokuratorów w bloku stojącym na początku ulicy.
To właśnie na drugim piętrze mieszkał Michał O. wraz z rodziną. Tam doszło do tragedii. Zginęli jego rodzice i siostra, która przyjechała na weekend z Krakowa, gdzie studiowała na Akademii Sztuk Pięknych.
Żaden z niego terrorysta, bardziej delikatne chłopiec przy twardym tatusiu – dodaje pan Paweł.
Na szczęście taki „koloryt” to jedynie margines tego miejsca. Większość mieszkańców to spokojni ludzie, którzy znali rodzinę O. Rozmawiali z jej członkami, dzielili się codziennymi sprawami i problemami.
Bardzo pozytywni ludzie, na poziomie. Ona pracowała w sklepie, była uśmiechnięta i serdeczna – mówi pan Wojtek.
Mężczyzna, mimo potężnej sylwetki i tatuaży pokrywających całe ciało, nie kryje łez. Pamięta również Michała.
Normalny, spokojny, „siema, siema”. Sąsiad po prostu. Co mu się stało? Co? – pyta poruszony.
Motywy działania 24-latka pozostają nieznane.
Motywy działania sprawcy są na razie nieznane. Trwa drobiazgowe śledztwo – przekazał prokurator Daniel Prokopowicz, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Kielcach.