- 66-letni Tadeusz G., rolnik z Górna koło Kielc odsiadujący obecnie dożywocie za 8 morderstw, po zakończeniu dwóch toczących się procesów może mieć na koncie łącznie 17 ofiar.
- Swoją brutalną działalność przestępczą rozpoczął w 1991 roku od potrójnego zabójstwa i gwałtu na obywatelach Ukrainy w Cedzynie, a w latach 2005–2007 bezwzględnie mordował właścicieli kantorów na południu Polski.
- Mimo że łupy z napadów i rozbojów szacuje się na miliony złotych, policja podczas zatrzymania Tadeusza G. w marcu 2007 roku zabezpieczyła przy nim jedynie 12 tysięcy złotych.
Plantator truskawek okazał się hersztem bandy. Ma na sumieniu życie 17 osób?!
- Ma pan zgodę na robienie mi zdjęć? - odezwał się kiedyś do mnie na korytarzu krakowskiego sądu. Stał skuty kajdankami i łańcuchem, ubrany w czerwony drelich, jako przestępca z kategorią „N”, czyli „szczególnie niebezpieczny". Rzucił okiem na pilnujących go policjantów z bronią maszynową. Gdyby tylko mógł, to wziąłby ją do ręki i nacisnął spust. Tyle razy to robił w swoim życiu. Na moment na korytarzu odkrył maskę, okazał emocje i w jego oczach widać było wściekłe błyski. Dla swoich ofiar miał takie samo wrogie spojrzenie.
Urodził się w 1960 r. Z zawodu był cieślą i za pracą, jako młody chłopak, pojechał na Śląsk. Na trzy lata w okresie stanu wojennego zatrudnił się w kopalniach Wujek oraz Makoszowy. Potem był w Kombinacie Budowlanym w Katowicach. Malował, docieplał bloki, stawiał rusztowania. Gdy wrócił w rodzinne strony zajmował się uprawą roli w rodzinnym Górnie, 10 km od Kielc. Tu miał trzy hektary ziemi, a na niej truskawki. Dlatego przez moment miał pseudonim „Truskawka”, potem pod celą mówili na niego wyłącznie „Kiler”.
Kiedy się zaczęło jego przestępcze życie? Pewnie ze 30 lat temu, choć do momentu zatrzymania w wieku 47 lat, ani raz nie był karany. Pierwsze zabójstwo? Rok 1991 na leśnym parkingu w Cedzynie pod Kielcami Tadeusz G. z dwoma wspólnikami zatrzymali troje Ukraińców. Goście zza wschodniej granicy w Polsce handlowali zegarkami i drobnym sprzętem. Natalia P. uchodziła za piękność. Razem z nią byli 40-letni Władysław S. i o rok starszy rodak. Silni, odważni mężczyźni, mistrzowie boksu. Jeden z Ukraińców wziął do ręki łom, ale nie ocalił życia.
Członek gangu wsypał kolegów, bo przeżył nawrócenie
Dosięgły go pierwsze dwie kule. Upadł i upuścił łom. Drugi Ukrainiec rzucił się do ucieczki, ale zabójca strzelił mu w plecy. W tym samym momencie Natalia P. otrzymała ciosy w twarz. Bandyta dalej ją masakrował i zgruchotał pięć żeber. Została rozebrana i po kolei zgwałcona. Sprawcy zastrzelili całą rójkę, przeszukali Moskwicza i na koniec auto podpalili. Zabójcy odjechali Polonezem, do domu Tadeusza G. od miejsca masakry było niecałe 10 km.
Świętokrzyscy policjanci długie lata starali się rozwiązać tajemnicę potrójnej zbrodni, ale sprawę umorzono. Powiodła się dopiero próba wyjaśnienia sprawy, którą podjęła krakowska prokuratura w 2009 r. 18 lat od tragedii w Cedzynie Tadeusz G. dostał za tę zbrodnię 25 lat odsiadki, potem już były tylko kary dożywocia. Za to, że z zimną krwią zabijał właścicieli kantorów na południu Polski. Okazało się, że między grudniem 2005 r., a lutym 2007 r. we trzech: Tadeusz G., Jacek P. i Wojciech W. dokonali 5 zabójstw: w Kraśniku, Tarnowie, Piotrkowie Trybunalskim i Myślenicach. Usiłowali też zabić Krzysztofa K. w Sosnowcu i kobietę w Piotrkowie. Po wpadce Jacek P. poszedł na współpracę z prokuraturą.
- Przyznaję się do winy - nie krył, bo jak mówił, przeżył religijne nawrócenie. Liczył na łagodniejszy wyrok i się nie pomylił. Został skazany na 15 lat więzienia. Już wyszedł na wolność po odbytej karze. Wydał Tadeusza G., który został aresztowany 13 marca 2007 r. i od tego czasu przebywa za kratkami.
Tekst: Artur Drożdżak