Zrujnowali kamienicę na Rynku Głównym. Takiej interwencji Wojewódzkiej Konserwator Zabytków jeszcze nie było!

2019-10-01 11:36 Dominika Baraniec
Zrujnowali kamienicę na Rynku Głównym. Takiej interwencji Wojewódzkiej Konserwator Zabytków jeszcze nie było
Autor: pixabay.com

Sześć osób zostało zatrzymanych przy bezprawnym remoncie zabytkowej kamienicy na Rynku Głównym w Krakowie. To wynik interwencji Wojewódzkiej Konserwator Zabytków, która dopatrzyła się nieprawidłowości przy pracach. Monika Bogdanowska próbowała wstrzymać nielegalny remont już wcześniej, jednak bezskutecznie. Dlatego tym razem na teren budowy weszła z inspektorami i policją.

Jest to zabytkowa kamienica położona w bezpośrednim sąsiedztwie Kościoła Mariackiego. Pierwsza interwencja konserwator zabytków odbyła się kilka tygodni temu. Okazało się, że właściciele nie mają żadnego pozwolenia na budowę i remont w tym miejscu. Konserwator nakazała zatrzymanie dalszych prac w budynku.

- Robotnicy musieli opuścić miejsce budowy, wszystko zostało zamknięte i zabezpieczone. Został zawiadomiony właściciel, nadzór budowlany i prokuratura o prowadzeniu prac bez pozwolenia w miejscu zabytkowym" - komentuje Bogdanowska.

Kilka dni temu inspektorzy z konserwator zabytków ponownie udali się na miejsce żeby skontrolować budynek. Okazało się, że prace remontowe trwają nadal. "Skala prac była ogromna. Naruszono posadzki budynku i ściany. W piwnicach doszło do wyburzenia zabytkowego kanału śródblokowego. Pracownicy zaczęli też wznosić nowe ściany." To jedna z pierwszych takich sytuacji w Krakowie gdy inspektorzy weszli do budynku w asyście policji.

Doszło do złamania kilku artykułów ustawy o ochronie zabytków. Po pierwsze prace były prowadzone bez pozwolenia na budowę, za co grozi wysoka kara - nawet 500 tysięcy złotych. Dodatkowo w trakcie prac uszkodzono obiekt zabytkowy i niepodporządkowano się wstrzymaniu robót.

- Bezprecedensowa w tym przypadku jest skala zniszczeń. Ktoś kto zlecił wykonanie prac miał świadomość tego w jakim jest obiekcie i w jakim jest miejscu. To nie jest mały domek na obrzeżach miasta, gdzie ktoś może się tłumaczyć nieświadomością działań. Najgorsza jest arogancja. My wysyłaliśmy zawiadomienie, że toczy się postępowanie i nie można prowadzić remontu. Sprawa została zbagatelizowana - komentuje Monika Bogdanowska.

Policja zatrzymała i przesłuchała w tej sprawie sześć osób. Pięć z nich po przesłuchaniu mogło wrócić do domów, a jedna trafiła do więzienia, bo jak się okazało, była poszukiwana listem gończym. O interwencji została poinformowana prokuratura i Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Za zniszczenie zabytku i nielegalne prowadzenie prac remontowych może grozić kara więzienia.