Komornik wszedł do bazy ratowników. Przez 48 lat ratowali ludzi. Sprzęt zabrali w ostatniej chwili

Przez niemal pół wieku z bazy w Okartowie ruszały łodzie do ludzi, którzy na wodzie walczyli o życie. W czwartek, 17 września, punktualnie o godz. 10 w strażnicy nie zjawił się jednak kolejny poszkodowany. Przyjechał komornik. W asyście kilkunastu policjantów, urzędników i przedstawicieli gminy Pisz rozpoczął eksmisję Mazurskiej Służby Ratowniczej z miejsca, z którego od 1978 roku wypływa na akcje na Śniardwach i Sekstach. Po kilku godzinach nastąpił niespodziewany zwrot. Komornik przerwał czynności i zawiesił je na dwa tygodnie.

  • Komornik rozpoczął eksmisję Mazurskiej Służby Ratowniczej z bazy w Okartowie.
  • Ratownicy zabrali sprzęt, żeby nie został zniszczony. Zgodził się na to burmistrz Pisza.
  • Czynności zawieszono na dwa tygodnie, a policjanci opuścili teren.
Eksmisja z Pałacu w Wilanowie. Władze muzeum chcą wyrzucić na bruk rodziców z dziećmi

U ratowników pojawił się komornik

Komornikowi towarzyszyli pracownicy firmy przeprowadzkowej oraz ślusarze wyposażeni w ciężki sprzęt, gotowi do forsowania zabezpieczeń. Ostatecznie komornik został wpuszczony do środka. Rozpoczęło się opróżnianie budynków i wynoszenie rzeczy ratowników. Czynności miały potrwać do późnego popołudnia.

Spór o bazę trwa od lat

To finał wieloletniego sporu o teren należący do gminy Pisz. Samorząd od lat domagał się jego wydania, a sprawa zakończyła się prawomocnym wyrokiem. Ratownicy od miesięcy alarmują jednak, że utrata tej bazy oznacza nie tylko przeprowadzkę. Chodzi o punkt, z którego można błyskawicznie wypłynąć na największe mazurskie jeziora. Dokumenty gminy potwierdzają, że MSR korzystała z nieruchomości bez obowiązującej umowy dzierżawy.

Od prawie pół wieku ratują ludzi

Najbardziej gorzka jest chronologia. Zaledwie kilka tygodni temu ci sami ludzie ratowali uczestników obozu żeglarskiego. 6 sierpnia podczas gwałtownej burzy na jeziorze Seksty wywróciły się cztery jachty. Na wodzie znalazło się 35 osób, głównie dzieci. Ratownicy z Okartowa dotarli na miejsce jako pierwsi. Jedenaście osób wyciągnęli bezpośrednio z jeziora. Rozbitków zabrano później do bazy, gdzie dostali suche ubrania, jedzenie i schronienie. Nikt nie zginął. A to była tylko jedna z setek interwencji. Sama MSR podaje, że tylko w 2025 roku przeprowadziła 139 akcji. Organizacja działa od 1978 roku, skupia około 140 ratowników i mówi o setkach uratowanych istnień. Przez 48 lat, gdy ktoś znikał pod wodą, przewracał się jacht albo załoga przegrywała z żywiołem, właśnie stąd ruszała pomoc.

Co dalej z bazą w Okartowie?

Dziś z bazy w Okartowie zamiast odgłosów przygotowań do akcji słychać przeprowadzkę. Komornik rozpoczął eksmisję, ale po pewnym czasie przerwał czynności i zawiesił je na dwa tygodnie. Ratownicy zdążyli zabrać z bazy sprzęt potrzebny do prowadzenia akcji, by nie został uszkodzony podczas dalszej eksmisji. Na takie rozwiązanie zgodził się burmistrz Pisza. Po zawieszeniu czynności policjanci opuścili teren.

Jeszcze kilka tygodni temu z tego miejsca ratownicy ruszali na pomoc dzieciom walczącym z żywiołem na Sekstach. Dziś z tej samej bazy wynoszone są rzeczy służące do ratowania ludzi. Co wydarzy się za dwa tygodnie i co stanie się z miejscem, z którego od dekad wypływali ratownicy? Do sprawy wrócimy.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki