- 50-letni Jan O. wypadł w nocy z okna szpitala w Mrągowie
- ciężko ranny pacjent trafił do szpitala w Olsztynie, gdzie zmarł po dwóch dniach
- prokuratura prowadzi śledztwo, przesłuchuje świadków i zabezpiecza dokumentację
Pacjent spadł na dach izby przyjęć
Jan O., mieszkaniec Mrągowa (woj. warmińsko-mazurskie), przebywał w miejscowym szpitalu. W nocy z 19 na 20 września wydarzyło się coś, co dziś szczegółowo próbują odtworzyć śledczy. Mężczyzna wypadł z jednego z okien budynku i spadł na płaski dach znajdujący się poniżej uderzając głową i gzyms.
Tam, w ciężkim stanie, znaleźli go pracownicy szpitala. 50-latek był w tak poważnym stanie, że szpital w Mrągowie widocznie nie był w stanie go hospitalizować i został przetransportowany do Olsztyna. Tam zmarł po dwóch dniach zmarł. Mężczyzna miał poważne obrażenia czaszkowo mózgowe.
Rodzina chce wyjaśnienia tragedii
Rodzina zmarłego chce wyjaśnienia wszystkich okoliczności tragedii. Na jej wniosek prokuratura wszczęła śledztwo. - Czynności w tej sprawie trwają. Została przeprowadzona sekcja zwłok mężczyzny - informuje Daniel Brodowski, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Olsztynie.
Prokuratura bada, co wydarzyło się tej nocy
Śledczy zabezpieczają informacje mogące pomóc w odtworzeniu ostatnich chwil przed upadkiem Jana O. Po przeprowadzonej sekcji zwłok, przesłuchiwani są świadkowie w tym personel szpitala i gromadzona jest dokumentacja. Prokuratura ma ustalić, co dokładnie wydarzyło się tej nocy i czy wszystkie procedury związane z opieką nad pacjentem zostały zachowane.
Pytań jest wiele. Jak długo mężczyzna leżał na dachu, zanim został zauważony? Kto znalazł go jako pierwszy? W jaki sposób hospitalizowany pacjent mógł dostać się do otwartego okna w środku nocy? Czy wymagał szczególnego nadzoru?
Szpital milczy w sprawie tragedii
Szpital Mrągowski nie opublikował na swojej stronie komunikatu szczegółowo wyjaśniającego zdarzenie. Pytania skierowaliśmy zarówno do władz placówki, jak i do Starostwa Powiatowego w Mrągowie, który jest organem prowadzącym lecznicę. Do czasu publikacji nie otrzymaliśmy odpowiedzi. Nasz reporter był na miejscu 29 września. Na dachu, na który spadł pacjent, wciąż stoi drabina. Z zewnątrz nie widać też dodatkowych zabezpieczeń okien, które uniemożliwiałyby ich szerokie otwarcie. Czy po tragedii szpital podjął dodatkowe środki bezpieczeństwa? I w tej sprawie władze milczą.