Skatowana Marina zmarła w szpitalu. Tomek z zazdrości zatłukł ukochaną i ogolił na łyso? Nie przyznaje się, bo "ma słabą pamięć"

Miała być wielka miłość i wspólna przyszłość. Marina (†44 l.) i Tomasz P. (39 l.) poznali się przez internet. Spotykali się od około pół roku, głównie w weekendy. On był tapicerem z Elbląga, ona przyjechała z Ukrainy, mieszkała w Ostródzie i pracowała w zakładach mięsnych w Morlinach. Mieli plany, chcieli być razem. Wszystko runęło podczas jednego weekendu. Zazdrość, która miała pojawić się między nimi, dosłownie i w przenośni zabiła ich przyszłość.

  • Marina zmarła po brutalnym pobiciu.
  • Tomasz P. nie przyznaje się do zabójstwa.
  • Sąd może zmienić kwalifikację czynu na zabójstwo.
Zatłukł siekierą Karolinę, bo chciała od niego odejść

Marina trafiła do szpitala w stanie krytycznym

Po ostatnim spotkaniu z Tomaszem P., pod koniec stycznia tego roku, Marina trafiła do szpitala w stanie krytycznym. Była ciężko pobita, nieprzytomna i ogolona na łyso. Lekarze walczyli o jej życie na intensywnej terapii, ale kobieta ani razu nie odzyskała świadomości. Zmarła, nie mogąc powiedzieć policjantom, co wydarzyło się za zamkniętymi drzwiami.

Zazdrość o wiadomości w telefonie

Według wcześniejszych wyjaśnień Tomasza P., źródłem dramatu miała być zazdrość. Mężczyzna po zatrzymaniu mówił śledczym, że kiedy Marina spała, zajrzał do jej telefonu. Miał znaleźć wiadomości do mężczyzny o imieniu Kuba, zdjęcia partnerki w bieliźnie oraz rezerwacje hotelowe z dni, kiedy para się nie widywała. To, co zobaczył, miało go wyprowadzić z równowagi.

Co wydarzyło się później, próbuje dziś odtworzyć sąd. Do tej pory ustalono, że Marina została brutalnie pobita. Ciosy miały spadać na jej głowę. Kobieta została również ogolona do skóry. Straciła przytomność i już nigdy jej nie odzyskała.

„Nie zabiłem jej, uderzyłem tylko raz”

We wtorek 8 września Tomasz P. stanął przed Sądem Okręgowym w Elblągu w zielonym więziennym drelichu, ze skutymi rękami i nogami. Na sali rozpraw mówił tak cicho, że sąd polecił mu wyjść z przeszklonej klatki dla oskarżonych.  Kiedy sąd odczytywał jego kolejne wyjaśnienia z protokołu policjantów, 39-latek wielokrotnie zasłaniał się niepamięcią. 

Na początku śledztwa przyznawał się do pobicia partnerki. Kilka miesięcy wcześniej mówił też śledczym znacznie więcej o telefonie Mariny, zazdrości i wydarzeniach z tamtego weekendu. Teraz wielu z tych szczegółów, jak twierdzi, nie pamięta. Nie przyznaje się do zarzucanego mu czynu. Przekonuje też, że Mariny nie zabił. 

Sąd odczytał ego wcześniejsze słowa dotyczące samego pobicia: - Nie zabiłem jej, uderzyłem tylko raz, ale mocniej niż podczas zbliżeń… Obecnie przed sądem oskarżony nie chciał potwierdzić nawet części tego, co wcześniej zostało zaprotokołowane podczas postępowania przygotowawczego.

To dopiero początek

Czy to przyjęta linia obrony, czy rzeczywiste problemy z pamięcią? To również będzie musiał ocenić sąd. Tym bardziej że obrońca chce dodatkowych badań psychiatrycznych 39-latka.

Sąd musi przede wszystkim ustalić, co naprawdę wydarzyło się podczas ostatniego weekendu pary, dlaczego Marina została ogolona na łyso i z jakim zamiarem działał oskarżony. Kwalifikacja prawna czynu może się zmienić. Jeśli materiał dowodowy da do tego podstawy, 39-latek może ostatecznie odpowiadać za zabójstwo.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki