37-letnia Magda zmarła podczas porodu. Prokuratura wkroczyła do szpitala na Inflanckiej

2026-09-08 14:20

Miała przed sobą najważniejszy moment w życiu. Wraz z mężem czekała na wymarzonego synka. Chłopczyk przyszedł na świat w pełni zdrowy, lecz 37-letnia Magda nigdy go nie zobaczyła. Kobieta zmarła pod koniec sierpnia w trakcie porodu w szpitalu przy ulicy Inflanckiej w Warszawie. Obecnie sprawę bada prokuratura, próbując ustalić, czy personel medyczny nie dopuścił się zaniedbań,

Dramat na porodówce w Warszawie. Noworodek nigdy nie poznał matki

Zawsze pełna życia, uwielbiała aktywność fizyczną, wędrówki po górach i wyjazdy. Znajomi zapamiętali ją jako osobę niezwykle uśmiechniętą i chętnie podejmującą kolejne wyzwania. Razem z mężem Michałem z niecierpliwością oczekiwali narodzin swojego pierwszego potomka. Niestety, 28 sierpnia doszło do dramatu. Kobieta odeszła w trakcie akcji porodowej, pozostawiając osieroconego synka. Mały Mateusz urodził się zdrowy, lecz nigdy nie będzie mu dane poznać matki.

Zrozpaczeni znajomi pary, którzy krótko po tym dramacie postanowili zorganizować pomoc finansową dla wdowca i malutkiego chłopca, wprost przyznali, że „To historia, która łamie serce”.

Prokuratura sprawdza okoliczności śmierci 37-letniej Magdy

Sprawą tragiczną w skutkach zajęły się odpowiednie służby. Od 1 września Prokuratura Rejonowa Warszawa-Śródmieście Północ nadzoruje postępowanie w sprawie nieumyślnego doprowadzenia do zgonu pacjentki. Oznacza to, że śledczy drobiazgowo weryfikują przebieg zdarzeń, poszukując ewentualnych winnych tragedii. Rzecznik stołecznej Prokuratury Okręgowej, Piotr Antoni Skiba, potwierdził dziennikowi „Fakt”, że przeprowadzono już autopsję. Wyniki sekcji są jednak na razie trzymane w tajemnicy.

O szczegółach sprawy nie informujemy z uwagi na dobro śledztwa.

Każdy element tragicznego zdarzenia zostanie poddany skrupulatnej weryfikacji. Zadaniem śledczych jest rekonstrukcja wydarzeń w warszawskim szpitalu i znalezienie odpowiedzi na pytanie, dlaczego narodziny dziecka zakończyły się śmiercią 37-letniej kobiety. Obecnie nie ma żadnych przesłanek, które zakładałyby winę personelu medycznego. 

„Sebastianka już nie ma z nami, a Wikusia leży w szpitalu”. Pociąg potrącił rodzeństwo na skuterze

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki