Spis treści
Dramat na porodówce w Warszawie. Noworodek nigdy nie poznał matki
Zawsze pełna życia, uwielbiała aktywność fizyczną, wędrówki po górach i wyjazdy. Znajomi zapamiętali ją jako osobę niezwykle uśmiechniętą i chętnie podejmującą kolejne wyzwania. Razem z mężem Michałem z niecierpliwością oczekiwali narodzin swojego pierwszego potomka. Niestety, 28 sierpnia doszło do dramatu. Kobieta odeszła w trakcie akcji porodowej, pozostawiając osieroconego synka. Mały Mateusz urodził się zdrowy, lecz nigdy nie będzie mu dane poznać matki.
Zrozpaczeni znajomi pary, którzy krótko po tym dramacie postanowili zorganizować pomoc finansową dla wdowca i malutkiego chłopca, wprost przyznali, że „To historia, która łamie serce”.
Prokuratura sprawdza okoliczności śmierci 37-letniej Magdy
Sprawą tragiczną w skutkach zajęły się odpowiednie służby. Od 1 września Prokuratura Rejonowa Warszawa-Śródmieście Północ nadzoruje postępowanie w sprawie nieumyślnego doprowadzenia do zgonu pacjentki. Oznacza to, że śledczy drobiazgowo weryfikują przebieg zdarzeń, poszukując ewentualnych winnych tragedii. Rzecznik stołecznej Prokuratury Okręgowej, Piotr Antoni Skiba, potwierdził dziennikowi „Fakt”, że przeprowadzono już autopsję. Wyniki sekcji są jednak na razie trzymane w tajemnicy.
O szczegółach sprawy nie informujemy z uwagi na dobro śledztwa.
Każdy element tragicznego zdarzenia zostanie poddany skrupulatnej weryfikacji. Zadaniem śledczych jest rekonstrukcja wydarzeń w warszawskim szpitalu i znalezienie odpowiedzi na pytanie, dlaczego narodziny dziecka zakończyły się śmiercią 37-letniej kobiety. Obecnie nie ma żadnych przesłanek, które zakładałyby winę personelu medycznego.